nie doszedłem tam,  gdzie kazała mi iść matka, nie zobaczyłem miejsc z przewodnika po niebie, nie zepsułem butów tak jak trzeba, bo podeszwa zrosła się ze stopą i nic tego nie oderwie   nie dałem rady wytrzymać z tobą do sierpnia, nie dałem nikomu takiej szansy, pewnie dlatego ten miesiąc jest taki straszny, obchodzę go… Czytaj dalej

bądź dla nich serdeczny, bo są twoje, ubrane w tkaninę podobną do skóry, wygrzebane ze złudzeń, odkurzone z dialogów, zostawiane czasem na wyschnięcie, a nacierane straconym czasem potrafią stać się naturalnie trwałe   bądź dla nich miły, bo są prawdziwe, ulokowane w tobie,  zablokowane w głowie, dźwięczne jak metal, jak stal wszystkich poranków, z których… Czytaj dalej

nie wierzę, że mógłby być ktoś inny, ktoś bez duszy, bez sił na rozmowę, tulący swoją brzydotę w nowe ubrania   nie wierzę, że mógłby być mi bliski, tak jak bywa twój oddech, nie wierzę, że mógłby iść za mną, tak jak chodzi się przez płytką rzekę,   nie wierzę, że mnie usłyszy kiedy jedyny… Czytaj dalej

a kiedy już ugrzęźniemy w wysokich trawach, w oczach zostanie tylko zieleń, trzask pni, chrobot nocy, odbieranie krwi przez owady   ugrzęźniemy, a woda wlewająca się od strony skóry sprawi, że nie umrzemy, że odpłyniemy na chwilę rozgrzani, żółci od słońca   trzymam cię za rękę, splątany, zakręcony na tobie, rozgotowany na czole paruję we… Czytaj dalej

pod paznokciami nie mam krwi, wyschły, zaokrąglone, łagodne,  tłuste od bezruchu   niełamliwa kreatyna, jednolita politura, łagodne linie bezpieczeństwa,  aż nie mogę uwierzyć,  że się nie plączesz pod palcami   wślizgnij się z powrotem, drżenie czeka, niech cię znajdę bez patrzenia, zmęczona od dotykania, odkryta zadrapaniami, bez skóry   idealna kosmetyka, dbanie o równy brzeg,… Czytaj dalej

mocna nieostrość, z tego miejsca jeszcze cię nie oglądałem, falujesz jak ciepło budynków, jak ich wnętrze pełne zasypiających oczu   to pewnie przez deszcz rozciągający bloki: w bok, w ziemię, w niebo wymyte betonowe fasady, lśniące tynki, opadające wilgotne dachy   jesteś teraz jak powódź  zarażających się głębokością kropli, topisz odbicia podobnych twarzy, w jedną… Czytaj dalej

Czerwony Mercedes klasy A powoli przetoczył się polną drogą i zatrzymał nad brzegiem rzeki. Wydawał przy tym różne dźwięki: od skrzypnięć przez piszczenie i uderzanie o siebie metalu. Zjadająca go od spodu rdza z daleka wyglądała na zabłocenie, ale mogę przysiąc, że coś z niego odpadło, po tym jak dwóch dobrze ”zrobionych” panów trzasnęło drzwiami…. Czytaj dalej

mgła we mnie weszła i jestem zamglony, podszyty białą chustą wyszarpaną z nocy, zapastowany na przezroczysto, lśniący bez koloru zmieniony w mleko księżyca wlewane do koryta rzeki pełne brzegi, ja pełny, jasny, rozpędzony światłem zimny ogień skrzypiąca mgła jak śnieg, nadchodzi mróz świtu, ciekawe, co się stanie kiedy stopi się ta biel czy jeszcze zostanę… Czytaj dalej

Z natury, ale również przekonań jestem przeciwnikiem jakichkolwiek segregacji (może poza jednym, że ludzi trzeba dzielić na mądrych i głupich). Jednakże ostatnimi czasy ja oraz moi przyjaciele zostali wtłoczeni do kategorii “Słoik”. Uszczypliwości, złe słowa, próba poniżenia – sam nie wiem dlaczego. Jakoś tak wewnętrznie nie mogę pozostać obojętny. Chociaż do tego określenia za cholerę… Czytaj dalej

Z cyklu – rzeczy dziwne, które mnie czasem spotykają

Idę sobie rano do pracy, mijam znajomy sklep, który jako jedyny w okolicy nadal ma zimne piwo (nie wiem dlaczego przyszło mi do głowy właśnie takie skojarzenie), rozkrzyczane dzieciaki, pada drobny deszcz i wydaje się, że się jeszcze nie rozwidniło – tak ciemno! Idę wolno i słyszę za sobą drobne kroki. Szybkie kroki. Szpilki wystukują… Czytaj dalej