musi być ktoś jeszcze   musi   bo słyszę jak rozciąga mi mięśnie, jak zmienia smak w gorzki, jak mnie kusi zepsutym językiem, abym zaczął mówić głośniej   jest nieopisany, jakby pozbawiony liter, bez ciała na kartce leży cieniem ołówka, rozrysowany na części pierwsze jest grafitową linią, którą można zetrzeć   musi być   bo czuję jak kołysze… Czytaj dalej

mam oczy podobne do twoich, patrzę w bielmo lustra i widzę podwójnie, nie dostrzegam szczegółów: owali, plam jasnych, ich skali tylko dialogi rozbite o kant ramy   mam oczy podobne do twoich nietrwałe, niespójne, niedbałe jasno określone w przeszłości jako te na wymianę   mam oczy podobne do twoich, które nie widzą jak patrzę na ciebie,… Czytaj dalej

czy potrzebna mi jesteś nieświęta, rozgrzana, kapiąca na mnie swoimi oddechami   pewnie tak   to byłoby jak uroczyste otwarcie twojego ciała, msza święta z ofiarą moich ust, konfesjonał krzyków utopiony w ślinie, okrutne ukrzyżowanie do pościeli ramion, które dążą do obejmowania   tak, potrzebna mi jesteś    do przekonania, że nie jesteś idealna, że… Czytaj dalej

Ciekawi mnie jedno: co byś czuła, kiedy mój oddech lądujący na szyi zabrałby ci równowagę. Czasami mam wrażenie, że jestem taką ciemnością, która ogarnia i chce kontrolować. I mogę to sobie nawet wyobrazić: do połowy uniesiona klatka piersiowa, szaleństwo, które napędza dłonie, zamienia w silne dotyki. I ciekawe co się by działo w twojej głowie,… Czytaj dalej

A jeżeli nie wyląduje?

Trudno się z tym nie zgodzić: miłość matki jest najsilniejsza, najbardziej odporna na zły los, oddana, milcząca, a w dodatku ślepa. Miłość mojej matki do swoich dzieci jest całkowicie poświęcona, wyświęcona, prawie boska, anielska i nie wiem co jeszcze mógłbym wymyślić – właśnie taka jest. Ostatnio pojechaliśmy razem odebrać moją siostrę z lotniska. Matka od… Czytaj dalej

nie pytasz i wchodzisz, rozsiadasz się we mnie, częstujesz, maczasz w moich oczach ciastka swoich spojrzeń potem kapiące po brodzie łykasz, podgryzasz, kruszysz   tęsknię za tobą przywiązany do obrotowego krzesła, własna grawitacja, własna cisza   zawsze jest jakaś, zawsze jesteś ty , mleczna droga, po której boję się chodzić   wstrętny lęk wysokości, i… Czytaj dalej

wyobraźnia zabliźnia mi się białym światłem, ledwo widzę…   a tak naprawdę, to nigdy nie próbowałem cię dotykać samymi paznokciami, olej ze słońca nawilża mi dłonie i się wymykasz   nosisz ubranie z prostych ruchów, spod nich wystają namacalności na kształt stężonej lawy, dostęp do ciebie wydaje się łatwy wystarczy rozebrać cię z niedoskonałości  … Czytaj dalej

Patrzę teraz na swoje dłonie, na place zanurzone w czarnej klawiaturze i zdaję sobie sprawę, że piszę do ciebie słowami, które nie mają już żadnego znaczenia. Ciekawe, to takie słowa zmarnowane, jednorazowe, użyte w wyjątkowych okolicznościach. Mogły być gorące, tęskniące, pieszczotliwe, seksowne, wypracowane językiem, przygotowane specjalnie dla ust. Pewnie jakbym wypowiedział je przy tobie, to wypełniłyby… Czytaj dalej

wyludnimy ulice i jak ty nas znajdziesz morze   ktoś przesunie brzegi w sztywne fale słońca i nie będziemy widzieli gdzie koniec   zostanie gorzki piołun młodego księżyca ostry, co przecina na wskroś usta tych, którzy przestali się uśmiechać   i w tym kolorze… w takim, w którym grzebie się światło dnia, wyrobiona w rękach glina… Czytaj dalej

ten słony kożuch upałów rzucony na plecy drzew   ten nasycony gęsta mazią słońca sen zastygających ulic   ta otwarta na syk pary dziura nocy   zapamiętują jak się męczę, jak się wyolbrzymiam w przekleństwach odwrotnie do tego co czuję   i jeżeli stanie się bezwietrznie, jeżeli będzie trudno oddychać, ta szara mielizna chmur przypełźnie tu na stałe  … Czytaj dalej