Noc

Czasami noc jest tam tak głęboka, że ma się wrażenie, iż samemu staję się ciemnością. Elastycznym odmętem, w którym odbijają się różne dźwięki. Bynajmniej nie jest pusta. Jest przesiąknięta ciepłym wiatrem i szumem rzeki. Wywołuje zawrót głowy i uczucie podobne do tego, gdy zbyt szybko się wstanie. Traci się orientację, prawie upada, a przed oczami pojawiają się drobne błyski – nieruchome gwiazdy. Stan bliski omdleniu. Niedotlenienie mózgu spowodowane wlewającą się do oczu czernią.

Tak się dzieje, gdy noc ma w sobie niewiele światła. Wówczas człowiek instynktownie wyciąga przed siebie ręce, by się nie przewrócić, by szukać czegoś do podparcia, ściany, metalowej poręczy, czegoś na czym mogłyby zacisnąć się palce.

Jednak nic się nie dzieje.

Wszystko jest jednolite, nie ma żadnej faktury. Znikają drzewa, łąki, nieliczne budynki, nawet ostatnie żółte światło w ostatnim na świecie oknie.

Sam wielokrotnie siadałem na brzegu rzeki chcąc się przekonać, doświadczyć, że to nie koniec, że nie tak wygląda śmierć, że za granicą ciemności musi rysować się jakiś kształt.

Jednak nic się nie działo.

Pustka.

Noc może wywoływać lęk podobny do strachu przed tym, że ktoś lub coś może cię skrzywdzić. Jednak można się do tego przyzwyczaić i poczuć przepływającą wokół czerń.

W księżycową noc na bagnach dzieje się o wiele więcej. Nad lasem wznosi się pomarańczowa hostia księżyca. Ulatujący razem z mgłami kawałek boskiego ciała.  Iluzja spowodowana przez widmo światła i dużą wilgotność powietrza. Takie przekłamanie, ułuda, i mrzonka, że księżyc może być ciepły. Pomarańcz zalega przez chwilę na łąkach. Kapie do rzeki, która przez kilkanaście minut zabarwiona płynie zdecydowanie wolniej. Jeden kolor, jeden widok.

W takich chwilach człowiek staję się świadomy lub doświadczony świadomością tego, że można być ciałem i umysłem pochowanym w pomarańczowej nocy, jak w trumnie, z której nie chce się wychodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *