Supły

Czasami porozrzucane ciuchy wyglądają jakby się do siebie przywiązały.

Taką przyjaźnią szczenięcą.

Poobgryzane guziki, nastroszone kołnierze, kieszenie rozciągnięte przez natarczywe szarpanie. Niejednorodna mieszanina tkanin i kolorów, molekularny kocioł nici, szwów, metalowych zamków nachodzących na siebie z każdej strony.

Rękaw bluzki wetknięty w szlufkę spodni przypomina czułe objęcie. Rozkołysana spódnica leży trochę dalej, o jeden krok od łóżka, jakby spadła w tańcu. Ubrania wypompowane z ciał, są luźne, zamienione w supły pełzną przez kosmatą łąkę dywanu pod łóżko. Naturalnie ciągną w najciemniejsze miejsce pokoju, żeby nikt ich nie odnalazł. Wokół tego niemrawego ruchu, śnieżne satelity bielizny. Bawełniane książce obszyte koronkowymi kraterami, wyparowują ciepłym zapachem i wirują w kierunku ścian.

Bezkostne rękawy wywrócone w drugą stronę utrzymują niewidzialny ciężar lub próbują sięgnąć do dekoltu kwiecistej bluzki. Wkraść się wężowatym ruchem i zostać tam na zawsze.

Czasami porozrzucane ciuchy mają w sobie więcej czułości niż ciała, z których spadły.

Jednak rozstają się bardzo szybko.

Ktoś w końcu zapnie pospiesznie ostatni guzik i wyjdzie.

 

Ilustracja: Adara Sánchez Anguiano

4 Comments Supły

    1. Nie mam słów

      Hmm może i tak. Ale jednych i drugich trzeba umieć zatrzymać… co by do jakiegoś innego odzieżowego nie uciekli.
      A i te internety… Zalando i cholera wie co jeszcze… 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *