Mam problem ze słowem

Ostatnio w książce Herty Müller przeczytałem takie słowo – skochany. Nie wiem dlaczego, ale różnie je interpretuję. Skochany, czyli jaki? Zmęczony kochaniem, czy raczej odwrotnie, zamęczony miłością drugiej osoby? A może taki, który jest w czyimś sercu na zawsze – skochany na jego dno, zepchnięty tam wielkim uczuciem? Zawsze wydawało mi się, że opowiadanie o uczuciach jest raczej proste, kochasz lub nie kochasz, lubisz lub cię drażni, nienawidzisz lub tęsknisz. Nie znam innych określeń, nawet nie przychodzą mi do głowy jakieś zapożyczone porównania  z poezji, chyba że takie, które mają charakter odpustowy i nie są warte wspominania.

Byłem przekonany, że nie istnieje połączenie określeń, które na siebie nachodzą wręcz idealnie, choć pobrzmiewają osobno. A może to jest ten abstrakcyjny morfem, o którym kiedyś czytałem. Słowotwórstwo na granicy stwierdzenia i hipotezy.

Mam problem z tym słowem.

Układa mi się w głowie w cielesność, nadaję mu realne kształty kogoś, osoby, która upadła na łóżko. Spocona, pełna zdrętwiałych mięśni, z zamkniętymi oczami, które rozglądają się w ciemności za jakimś stałym punktem, bo wszystko wokół się kręci. Jest wyczerpana, pozbawiona sił, ale spełniona w każdej najmniejszej części ciała.

Ciekawe czy można być skochanym do białej kości, tak jak wylizanym. Czy można kogoś skochać do krwi i dać mu tym nauczkę za złe zachowanie, za to, że pocałował tylko na dzień dobry, a nie na dobranoc.

Jeszcze jedno mnie ciekawi w tym słowie – jak wygląda jego morfologia? Badanie porównawcze wykazujące poziom rozpalonych czerwonych krwinek, spadek białych, i jak wyglądają ilości trombocytów, które zaczynają twardnieć na literze s, a potem zamieniają się w zasklepioną ranę słowa – kochany.

A jeżeli poszukałbym odwrotności, to też wychodzi coś innego. Skochany to taki, który wyczerpał już swoje uczucie, doszedł do granicy wytrzymałości duszy i już więcej nie może. Właśnie ukończył wydział radości i cierpienia*, zdobył magistra z nieszczęśliwej miłości i nie wie jak to świętować: upić się czy rzucić z mostu.

A może to tylko błąd tłumacza, który poprzestawiał litery w wyrazie ukochany.

Ale jeżeli takie słowo by istniało to ciekawe, jak to by było zostać skochanym?

*Wydział radości i cierpienianazwa wydziału Stasi (Ministerium für Staatssicherheit), który dbał o dni świąteczne i pogrzebowe, a np: zimny mebel w ich nomenklaturze oznaczał trumnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *