Widocznie na mnie wypadło

nic tak nie zbiera ofiar jak pierwszy śnieg,

nikt jak on, nie zostawia swojej krwi

w pustych do tej pory żyłach miasta,

 

widocznie kiedy wypada

z okien nocy

nie liczy się z rozbiciem o ziemię,

wiruje ślepo,

w światła lamp, które wskazują

kierunek upadku,

 

zimowe samobójstwo

drobin chłodu,

masowy zgon bieli,

na oczach uradowanych dzieci,

 

za chwilę trzask mrozu

poczuję na dłoniach,

poczuję jak boli

umieranie śniegu na skórze

 

widocznie na mnie wypadło

być pierwszym z przysypanych,

nie dość, że lawiną ciszy

to jeszcze tą śmiercią

co się o świcie rozpuści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *