nie jest łatwo wyprowadzić się z czyjegoś serca,

spakować brudne myśli w próżniowe torebki,

bo może się przydadzą,

wyrzucić na śmieci przekleństwa,

niech gniją,

czułe słówka powkładać z powrotem w piosenki,

niech trwają,

wyjść praktycznie bez niczego

wyjść na głupka, któremu wiara myliła się z nadzieją

 

zostawić uświnioną podłogę,

wymazaną poplątanymi ciałami,

brudem pocałunków,

drżeniem spoconych dłoni,

miłość to nie szmata

nie można jej rzucać w kąt,

zapomnieć, że kiedyś była 

nowa, świeża, bez zadrapań, cała…

 

już sąsiedzi krzyczą z okna,

ej panie, tu wszędzie rozrzucone wspomnienia,

po klatce schodowej,

w dół do piwnicy,

leżą lata całe,

zbieraj pan to wszystko,

w mopa,

wykręcaj,

wylewaj do ścieku

 

o widzisz pan,

trzeba było dokładniej to robić,

na kolanach i powoli,

o jak ładnie posprzątane,

zupełnie jakby nikogo tu nie było,

tak się powinno wyprowadzać

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *