Pogmatwanie

Wszystko rozrzucone przez to pogmatwane życie. Przyjaźń, cierpienie, oszustwo, kłamstwa, dialogi wyszeptane w nocy  jak w słabym erotyku. Poprzekładane to to niedbale, bałagan w pragnieniach, wypaczenie normalności spowodowane zanikiem pamięci. Uporządkuj to – coraz częściej słyszę – poprasuj swoje życie tak, żeby nie było nierówności. W kancik, w dobrze dobrane kolory. Wyglądaj wreszcie jak człowiek. Weź się w garść i nie przesadzaj z tymi swoimi słabościami. Bądź mądrzejszy, sprawniejszy umysłowo, cwańszy.

Ale co zrobić, kiedy mi ciągle nie wychodzi. Nie pasują do mnie wielkie słowa, nie działają analizy, żadne konkretne sytuacje. Nigdy ze mnie nie będzie autor, coach, mentor, trener, nawet się nie łudzę. Zresztą, nie zgodziłbym się na to, żeby zostać świnią. Kiedyś widziałem, jak je się zabija prądem, jak krzyczą przed śmiercią, płaczą. Żałosny widok. Nie dla mnie takie umieranie.

To, że funkcjonuję w nieładzie wcale nie oznacza, że mi z tym źle, że narzekam na kurz między słowami. Tak jest trochę łatwiej. I co z tego, że niewyprasowany, co z tego, że nieładny. Konkurencji przynajmniej żadnej nie ma, sam stoję w tej kolejce do normalności.

A to czego żałuję, że tych moich myśli, że nikt ich nie chce. Zbyt słabe, chore, przeziębione porównaniami, zepsute przez czasowniki, niewyleczalny brak końcówek.

Przecież mam tyle do oddania, do zabrania na potem. To się we mnie nie mieści. To mi się pod skórą odkłada. Niedługo sparcieję, zgniję. Zmarnuję się, jak czegoś nie zrobię.

To wszystko przez to pogmatwane życie.

Przez te demony w głowie, przez złe myśli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *