No świr jeden, zagrożenie stworzył

Nie lubię świąt. Zawsze przytrafi mi się coś głupiego, albo napiję się równie głupio. Napcham się flakami, zjem do końca swojską wędlinę i sałatkę warzywną, jakbym potrzebował bomby z witamin. Przepadziwie… to nawet ładne słowo. Przepadziwie nasłuchałem się opowieści dziadka o tym jak to kiedyś było, dowiedziałem się, że kiedyś można było umrzeć z głodu, że nie raz jeszcze przyjdzie mi się zmagać z przeciwnościami losu, bo wszyscy w mojej rodzinie mieli ciężko i pewnie ja też będę miał. To tak za karę, a może dlatego, że tak przepadziwie chcę się dowiedzieć co mnie jeszcze w życiu spotka.  A potem to już tylko hałas kieliszków, szum wódki w uszach i kolejny dzień zaliczony do średnio udanych, bo takiego kaca to ja już dawno nie miałem.

Ale to nic.

Wieczorem odbieram telefon od kumpla. Wraca z dalekiej podróży. Wspaniałomyślnie mnie informuje, że jeszcze piętnaście minut i mam czekać na niego na dworcu autobusowym.

No to czekam.

Autobusem za 1 zł podróżuje się jeszcze wygodniej niż tymi starymi. Dziwne prawda. Taka ironia losu: całe życie jeździło się w obskurnych, śmierdzących, publicznych środkach transportu, a teraz za jeden złoty: wygodnie, z napojem i uśmiechniętą stewardesą. Świat się zmienia.

I ten mój kolega wysiada z tego autobusu, ślicznego, nowego i idziemy świętować spotkanie do jakiegoś baru. Po drodze dochodzi do wniosku, że szczać mu się chce i za cholerę tam nie dojdzie. Znajdujemy ciemne krzaki, on z torbą na plecach biegnie, goni, bo potrzeba potężna. W sumie chyba każdy wie jak to jest, kiedy się chce tak, że albo szczanie w gacie, albo ryzyko obsikania czyjegoś płotu.

– O Jezu jak mi się chciało – krzyczy do mnie. – Mówię ci, całą drogę trzymałem. Chociaż teraz w tych autobusach kible mają, tylko ja jakoś nie mogę się skupić. Ja chyba do tego potrzebuję przestrzeni, inaczej…

Nawet nie skończył. Nagle wokół nas rozbłysły niebieskie światła, głośny dźwięk syreny policyjnej.

– Przepraszam, starszy aspirant Cielecki. Niech pan skończy i podejdzie do radiowozu.

No to sobie myślę, że kumpel zarobił, że mu pewnie mandat wlepią i jeszcze jakiejś blokady dostanie, bo on w autobusie nie może, a teraz to i nawet na podwórku. Trauma nowa, bo ten sygnał taki głośny, że mu z wrażenia majtki niżej spadły. Cholera, jakby w tym mieście nie było większych przestępców, jakby nikt nie łamał przepisów drogowych, nie pił w miejscach publicznych, nie dał w mordę komuś tylko dlatego, że się źle popatrzył. A tu masz, zatrzymani za sikanie w krzakach.

– Oczywiście wie pan, co pan zrobił. Proszę dowód osobisty. Spiszemy, sprawdzimy.

I kumpel wygrzebuje ten dowód, wręcza drżącą ręką, bo teraz to nie wiadomo, czy nas zamkną, czy będą do nas strzelać. No świr jeden, zagrożenie stworzył, osikał krzaki nocny terrorysta. Policjant w małym telefonie klika, wpisuje coś, potem łączy się z bazą i mówi, że zatrzymali podejrzanych i prosi żeby skontrolować nasze kartoteki. Nawet nie wiedziałem, że jakąś mam. Ja w sumie to niewinny jestem, bo tylko tam stałem, głupio rozmawiałem. Aaaa już wiem dlaczego, bo ja przepadziwy jestem, piwa mi się chciało i  pośmiać się z tym kumplem z blokadą do sikania.

– A tak właściwie to i pański dowód osobisty proszę.

– Mój? – zdziwiony pytam.

– Tak, pański.

– Ale po co?

– Bo pan też brał w tym udział.

Cholera już nigdy nie pójdę w święta na piwo. Nikt mnie nie wyciągnie, a już na pewno nie w lany podziałek.

2 Comments No świr jeden, zagrożenie stworzył

  1. Luśka

    Takie nieobyczajne wybryki reguluje art. 140 Kodeksu Wykroczeń, a Pan Autor nie siusiał? – Trudno. Podejrzany o współudział będzie odpowiadał za dokonanie „przestępstwa” w sposób całościowy, nawet jeżeli jego funkcja ograniczała się do stania na czujce, a sorki – zagadywania sprawcy. Oj Panowie tak olewać prawo – nie uchodzi – nawet w lany poniedziałek.

    Odpowiedz
    1. Nie mam słów

      Fakt, za ten nieobyczajny wybryk grozi kara grzywny do 1500 zł lub nagana. Zostaliśmy poddani karze nagany słownej, choć nadal uważam, że ja z tym nie miałem nic wspólnego. Nawet cicho nie gwizdałem, aby atmosferę poprawić.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *