Soli do spaghetti

Wietrzę w tym jakiś podstęp. Piszesz między wierszami o tym co nas łączy, płaczesz bo cię boli, bo nie możesz chodzić do sklepu w deszczu, a ja muszę zawsze. Dziwnie się zachowujesz, jesteś dla mnie miła, a potem tak dla przypomnienia dosypujesz soli do spaghetti i przesadzasz z serem, bo podobno tak najlepiej czuje się smak niebieskiej pleśni. Ja pierdolę. Kto pojmie o co ci chodzi. Wyprostowałem się. Staram się żyć normalnie: mam kredyt, zero oszczędności, w zimie chodzę w czapce, samochód mi zardzewiał, ale w planach mam jego zmartwychwstanie, lubię zimną wódkę, czekam na sen pod pościelą z IKEA, na przecenach ubieram się ładnie. Nie zdradzam chyba, że się napiję w jakimś barze i przy odrobinie szczęścia ktoś do mnie powie: spierdalaj bo tu nie ma miejsca na ckliwe rozmowy. Mieszasz mi w głowie sms-ami każesz odpisywać szybko, a ja ciągle mam za stary telefon na takie zabawy. W ogóle ostatnio jestem jakiś otępiały, przyprawiony depresją, chyba ci smakuje moje niepowodzenie i brak romantyzmu.

Rogucki znów nagrał średnią piosenkę, choć koniec i teledysk dobry:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *