zaślepieniec

jakże wam zazdroszczę: 

 

tej zimnej niechęci do ciepłych dni,

 

lekkiej respiracji

– jak kłąb dymu uciekający z przełyku komina,

 

tej transformacji w szary

– pękaty bąbel zawieszony w niebie

do pary ze słońcem,

 

łowieckiej pasji

– do nagonki kropel w rzekę,

 

nagrobkowej pogody

– wywołanej wysokim ciśnieniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *