Sesja

– Chciałabym żebyś mi zrobił zdjęcie, sesję nawet. Całą taką, kompletną. Tak normalnie, tak jak mnie widzisz, lub tak jakbyś mnie widział pierwszy raz, lub chciałbyś mnie komuś pokazać. Potrzebuję twojego spojrzenia na sobie.

– Ależ to zabrzmiało. To chyba tylko w plenerze i będziesz musiała się rozbierać.

– Hmm będę się rozbierać? W takim razie koniecznie musimy być tylko we dwoje.

– Chociaż nie wiem. Nie wiem sam. W plenerze, na wiosnę… nie da rady we dwoje. Boże, bo jak ty się na jakimś polu rozbierzesz, na jakiejś świeżo zaoranej łące, to staną prace rolnicze w całym powiecie. Ciągniki będą przepalać paliwo na darmo. Brony będą wleczone po asfalcie zamiast po ziemi, snopy iskier, stępione na zawsze. Chłopy rzucą się na miedzę ocierając pięty o gumowe obuwie. Sięgną po portfele, po dopłaty z Unii, będą ci chcieli wkładać drobniaki za majtki. Pieniądze za mleko popłyną do twoich kieszeni i będziesz tam dla nich jak najświętsza Matka Boska, tylko naga. Taka jaką oni wstydziliby się oglądać, taka, której sukienka spadła na ich ziemię razem ze świetlistą, świętą aureolą. Wokół muzyka z ciągników, disco polo dla Matki Boskiej, która dalej zrzuca z siebie bieliznę. A ich dłonie w kieszeniach, jak w czarnej ziemi, grzebią nerwowo, aż strach je wyciągnąć na światło dzienne. Nie wiem czy chcę to oglądać i robić ci zdjęcia. Ani to przyrodnicze, ani to romantyczne. Chyba byłbym zazdrosny.

– Wiesz co? Wiesz co?

– Co?

– Głupi jesteś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *