Wojna na plastikowe noże

Wiśnia wiedział, że jeżeli się nie zjawi w umówionym miejscu, to Baran go znajdzie. Dziś, jutro, pojutrze, za tydzień, spotkają się. Wtedy on użyje siły, a Wiśnia dostanie w nos, pod oko, kopa w brzuch. Za niesubordynację, za niestawienie się w miejscu pracy, za nie podpisanie listy w tej zatęchłej kamienicy. Chłopak czuł, że to… Czytaj dalej

Jak smakuje masło z ryby?

Ostatnio przytrafiają mi się rzeczy trochę… dziwne. Dziwnie śmieszne i dziwnie straszne. Różowy czepek Znów zacząłem dbać o siebie. To już samo w sobie jest dziwne, bo zdrowy tryb życia znam tylko z kolorowych gazet. Ale stało się: dietetyczne posiłki, ciasto z marchwi, łatwo przyswajalne białko rozpuszczane w wodzie mineralnej, mleko prosto od krowy, koktajle… Czytaj dalej

Nieprawdziwie pusta jesień

– Myślisz, że tam jeszcze jest? – Co takiego? – No, nasze miasto. Ciekawe, czy tam jeszcze jest. Bo tutaj tak cicho, spokojnie, tak nieprawdziwie. Może coś się stało? – A co się mogło stać? Wybuchła wojna? Konflikt międzynarodowy i nasze miasto jest w jego epicentrum?  – Może być. Albo nawet gorzej. Coś wpuścili do… Czytaj dalej

To przez przypadek

Podsłuchuję. Przypadkowo. Czasami. Jak mi się zdarzy. Dzisiaj mi się zdarzyło, ale nie chciałem. Wracam z pracy, pod czarnym parasolem, jak pod ciemną chmurą. Duszno tam, błyski, deszcz myśli, obraz przede mną śnieży olbrzymimi kroplami. Kątem oka dostrzegam dwie panie. Starsze kobietki. Stajemy razem na przejściu. One pod kwiecistymi parasolami. Wiosenna łąka, cała, idealna, bez… Czytaj dalej

Nautyka

Taka robota, że z ludźmi muszę rozmawiać. Pytać o ich dokonania, o duszę, o zwycięstwa, jak podnosić się z kolan. Zawodowo jestem zainteresowany ich życiem, trochę jak ksiądz owieczkami. Słucham ich opowieści, w których nie ma brudów tylko same wielkie rzeczy. Patrzę im w oczy i czasami obserwuję czy kłamią, czy nie. Hobby takie mam…. Czytaj dalej

pogasiłem światła miast dla ciebie, przeszedłem na palcach przez życie żeby cię nie budzić to takie proste, ja patrzę a ty masz zamknięte oczy to, że czegoś nie widać nie znaczy że nie istnieje istnieję włóczę się za tobą pijanym księżycem, wlewam w siebie resztki wina jak czerwony świt pachnący porzeczkami, poszukuję odcisków palców na… Czytaj dalej

ten sweter niebawem się na tobie rozpadnie, bawełniane nici zastąpią ci włosy, a powstały kołtun, nieznośnie zapleciony w warkocz stanie się problemem dla moich palców   nie mam pojęcia jak się wydobywa wstążki włosów z miękkich neonów włóczki   pewnie w skupieniu, odwieszając na ramionach spracowane palce   żeby tak mieć zapasowe dłonie trzymane w formalinie… Czytaj dalej

Talizmany

pod nogami leży truchło, gnijącą skórą obciągnięte kostki słów, pazurki stępione bo wlokłem je za sobą po szutrze i bagnach, jakbym chciał zachować na potem, zagrzebać bezczelnie w ziemi niepsujących się pomysłów bezwładnie lejące się ciało, uderza podstawą czaszki w metafory, w porównania, dwie rączki skrzyżowane na piersi, w które nie uda się włożyć świeczki… Czytaj dalej

Foto-wrzuto-web

Nie lubię optymistów. Pachnie im z ust miłymi słowami. Jak tylko się odezwą, to w jedną nutę: mamy ładny dzień, może będzie padać, ale chyba się rozpogadza, szczęście dzisiaj miałem, wygrałem dwójkę w Totka, moja żona to już nie anioł, to archanioł, tak ciężko pracuję i inne takie. Wszystko w błękitach, w różu, jak niezmywalna… Czytaj dalej

Sztucer

Uwielbiam małe pijalnie piwa w wioskach. Żywcem wyciągnięte z przeszłości. Mają klimat minionego ustroju. Zmęczony pieszą podróżą włażę do takiej właśnie. Jest wręcz idealna. Z drewnianym szyldem nad drzwiami, ozdobiony ręcznie namalowanym napisem: Pijalnia wódek i piw. Cztery kolory w czterech słowach, kaligrafia na najwyższym poziomie. Włażę z plecakiem. Wciskam się przez wąskie drzwi. Na… Czytaj dalej