Vide

za krótka ta noc dla mnie, za wąska w talii, mieści mi się w dłoniach, ze wszystkimi swoimi krągłościami ulic, z szeleszczącą sukienką przedmieść   weszła spacerem w stężały, asfaltowy układ kostny, chyba kuleje, to przez bóle fantomowe, przez ucięty dzień   i nie pomaga akupunktura setek lamp, homeopatyczne blaski-cienie, bo pojawiają się pierwsze skurcze… z… Czytaj dalej

obleśny mózg chlapie pomysłami, człapie niewyspany w kierunku łysiejących końcowymi napisami poronograficznych scen   aż nad wyraz ukazana bezradność, taka co ma ciała za pole bitew, a tam potyczki spojrzeń, które powodują zaćmę, tam ścieżki wojenne przypominające rany cięte, zrastające się w mapę bez kierunków    karmić się obcymi oddechami jest łatwo, karmić się śmieciami gestów jest… Czytaj dalej

A jak daleko jest do „Lezbony” cz. 3

Do hotelu Heritage Avenida Liberdade dotarliśmy późno w nocy. Mała zasnęła w taksówce na moich kolanach. Kiedy niosłem ją do pokoju jej policzek przyklejony do mojego nagle się oderwał. Spojrzała na mnie na wpół otwartymi oczami i szepnęła: – Tato jesteśmy już w “Lezbonie”? – Tak kochanie. Jesteśmy – odpowiedziałem cicho. – To dobrze. Myślałam,… Czytaj dalej

Hirudyna

A co by się stało jakbym pijawkami słów chciał leczyć? Bolące miejsce obłożyć wijącymi się zdaniami, czarnymi, w prążki, z otworem gębowym pełnym metafor. Opite mówiłyby pewnie o pragnieniu, o tym, że cierpi się z nadzieją na rychłe powroty po więcej. Ale tu chodzi o przeciwbólowe działanie, o leczenie właśnie. Jest pewne niebezpieczeństwo: uzależniająca hirudyna nie… Czytaj dalej

czuję, że jest coś nie tak: przestały do mnie nawigować niebieskie kapliczki, puste łąki nakryte cieniami chmur, gdzieś podryfowały pychówki zaimpregnowane smołą nocy   zaniosłem podanie do sekretariatu kierunków, aby usunęli mi spod nóg wschodnie granice, kraje wschodnie, dziennik wschodni, studia wschodnie, partnerstwo wschodnie, kresy słów, które wydają się być skończone i nie warto nimi nic… Czytaj dalej

Sztuka krępowania

za oknem wisi zima, na linie z lodu, spętana przez sople przygotowane do przebicia ziemi   trudno mi ocenić ile jeszcze będzie się tak męczyć, bo z wywieszonym językiem pcha mi się w ramiona, jak skulona suka, szuka kawałka skóry żeby podotykać i nie być odrzucona   a kiedy mówię do niej: przestań drga na prostej… Czytaj dalej

Niestabilność

Meblościanka przypominała jednolitą bryłę. Z niezniszczoną politurą wyglądała jak lustro. Mogłem się w niej przejrzeć. Dziwnie patrzeć na siebie lakierowanym wzrokiem. Bez znaków szczególnych, bez zmarszczek, z większością włosów na głowie, bez nadwagi. Jak owad, który zastygł w kropli bursztynu. Z niewiadomym wiekiem, idealnie zaimpregnowany i przygotowany do wiecznego podziwiania jego nieruchomego ciała. Leniwie sięgnąłem… Czytaj dalej

Czerwień

Przedstawiciele handlowi, dyrektorzy, zastępcy dyrektorów, właściciele małych firm, bogaci, nowobogaccy podpisując jakieś zobowiązanie, umowę handlową z naszą firmą, oczekiwali jeszcze czegoś. Nocnych przygód, wędrówek za naszą kasę. Dobrego jedzenia, tatara w kilogramach, głębokich kieliszków i dyskrecji. A ja jako pracownik działu marketingu musiałem im taką zabawę zapewnić. Niestety moja kreatywność kończyła się zaraz po 22:00,… Czytaj dalej

idź się za mnie napić, no idź, powieś się na krawędzi kieliszka ustami i nie oddychaj   no weź jak surogatka cały ten płyn, który urodzi się ciepłym ciałem, będziemy razem trzeźwiejącą raną, spapraną bakteriami wymiotów obietnicą   no idź, utop się we mnie, wiem, że chcesz być odnaleziona martwa z posklejanymi włosami, w moim przełyku,… Czytaj dalej

Dzi­siaj minął rok od kiedy umiesz­czam tu po prze­cin­kach swoje słowa. Szybko jakoś. Nie zakła­da­łem takiej żywot­no­ści nie­mam­slow.pl, ale skoro minęło 365 dni to wypada coś na ten temat napi­sać. Upar­cie doma­gam się od swo­jej kla­wia­tury jesz­cze więk­szej kon­se­kwen­cji w korzy­sta­niu z niej i chyba tego bym sobie dalej życzył. Upar­cie też utrzy­muję szcze­rość wobec tego co robię… Czytaj dalej