Słowo się rzekło, wyzwanie przyjęte – siedem dni i siedem wierszy. Pierwszy, podpatrzony… *** umówiliśmy się na niekochanie, na spożywanie siebie w dzień święty, a nie w powszedni   na zajmowanie się swoimi sprawami, żeby zapomnieć czym jest opętanie   umówiliśmy się, na niespotykanie i w miejscach publicznych zajmujemy oddzielne kolejki   wymiotuję tobą z… Czytaj dalej

Od nowa

Zatrzymuję samochód na poboczu. Przede mną orszak żałobny wspina się pod górę. W czarnym mercedesie dieslowski silnik klekocze tak głośno, że nie słyszę, o czym nuci ksiądz, za którym idzie dwóch uśmiechniętych chłopców. Żałobnicy otoczeni są spokojnym, prawie wiosennym słońcem. Przypominają grupę zwiedzających wieś Bronowo. W milczeniu spoglądają na boki, na opuszczone sady, w których… Czytaj dalej

Pragnienie

Nie mam zamiaru wypowiadać się negatywnie. Nie mam też zamiaru ujmować komuś czegokolwiek, ale nie potrafię oprzeć się pokusie podzielenia się wrażeniem, które we mnie siedzi. Muszę wystukać kilka słów. Zmysł obserwacji potęguje we mnie jeszcze to cholerne niepicie. To przez to chyba… I żeby nie było: nie jest ono wymuszone, nie jest wynikiem przyrzeczenia… Czytaj dalej

ćwiczenie

a może niech to się tak skończy: zasupłane ciało w poplątanej formie, i korowód mięśni wygięty w pałąk, i skupiona procesja krwi płynąca w głąb, milcząca na stacjach: serce —> krtań —> struny głosowe   takie ćwiczenie, żeby ciało nie zmieniało pozy:   ręce przy sobie, i nie oddychać, nie mrugać, zasypiać   przysypane kocem zwłoki, poduszka… Czytaj dalej

Wada ukryta

Ostatnio zmuszony byłem oddać nowe buty do reklamacji. Dwie miłe panie obmacały obuwie sportowe, rozsznurowały je dokładnie, pokazywały sobie podeszwy i zgodnie stwierdziły, że wymienić się nie da, bo chodzone i w ogóle. Jak w sumie dostrzec wadę ukrytą w butach nie chodząc w nich? Nie drążyłem tematu. Sprzedawczyni wyjęła obszerny formularz i czarny długopis… Czytaj dalej

i jeszcze polukrowane, słodkie, ubabrane gorzką czekoladą słowa:   żebyśmy tak umieli wracać do siebie po kocich łbach ulic nazwanych imionami naszych kochanków   żebyśmy mogli odwiedzać siebie przechodząc przez drzwi ust bez pukania   żebyśmy mogli powodować bałagan wygniecionych dotyków wokół łóżka   żebyśmy mogli leniwie stygnąć po gorączce, która chce jeszcze więcej ciepłego… Czytaj dalej

nie ukrywam swojego rozczarowania tym, że próbując odkryć ile wynosi masa twoich spojrzeń nadal świecę pustkami   słabo znam się na fizyce, pewnie dlatego nie pojmuję co się przyciąga, a co odpycha, co oddziaływuje na popsute bieguny serca   to trochę tak jakbym biegł ze szkieletem parasolki w dłoni, a ta wyposażona w nieruchome zawiasy… Czytaj dalej

Szybko wyszedłem

Znów byłem sam w kinie. Dziwne. Zawsze uważałem, że jest to czynność, którą wykonuje się we dwoje. Jest niepodzielna. Dwie cole, popcorn mały i duży, dwa przedarte bilety, oparcie krzesła zajęte przez stykające się łokcie, dwa płaszcze na jednym kolanie. Wspólna ciemność skupiająca źrenice w tym samym momencie, drętwiejące nogi podane do rozmasowania, ciepłe ramiona, które… Czytaj dalej

Vide

za krótka ta noc dla mnie, za wąska w talii, mieści mi się w dłoniach, ze wszystkimi swoimi krągłościami ulic, z szeleszczącą sukienką przedmieść   weszła spacerem w stężały, asfaltowy układ kostny, chyba kuleje, to przez bóle fantomowe, przez ucięty dzień   i nie pomaga akupunktura setek lamp, homeopatyczne blaski-cienie, bo pojawiają się pierwsze skurcze… z… Czytaj dalej

obleśny mózg chlapie pomysłami, człapie niewyspany w kierunku łysiejących końcowymi napisami poronograficznych scen   aż nad wyraz ukazana bezradność, taka co ma ciała za pole bitew, a tam potyczki spojrzeń, które powodują zaćmę, tam ścieżki wojenne przypominające rany cięte, zrastające się w mapę bez kierunków    karmić się obcymi oddechami jest łatwo, karmić się śmieciami gestów jest… Czytaj dalej