Pawilon dla pand uczących się żyć dziko

Nie miałem pojęcia co to znaczy samotność. Co to znaczy mieć wreszcie święty spokój, który wcale nie jest święty. W byciu samemu nie ma nic świętego, ani męczeńskiego, przewrotnego czy też bohaterskiego. To tylko moment, w którym wszystko się zatrzymało. Z przerażeniem patrzę na swój pusty pokój, który  przypomina mi pawilon dla zwierząt. Pawilon dla… Czytaj dalej

Noc

Czasami noc jest tam tak głęboka, że ma się wrażenie, iż samemu staję się ciemnością. Elastycznym odmętem, w którym odbijają się różne dźwięki. Bynajmniej nie jest pusta. Jest przesiąknięta ciepłym wiatrem i szumem rzeki. Wywołuje zawrót głowy i uczucie podobne do tego, gdy zbyt szybko się wstanie. Traci się orientację, prawie upada, a przed oczami… Czytaj dalej

w kartonach leżakują czarno-białe kształty   stykają się ze sobą błyszcząca powierzchnią, która pozwala im na pokonywanie grawitacji   ubrane w lekkie rozmycia przedstawiają zmarnowane spojrzenia   zdjęcia zapełnione konstelacjami zamkniętych oczu, przez które widać tylko to, czego się kiedyś nie chciało   młodość utrwalona mignięciem wsiąkła w papier, którego rogi zaczynają dążyć do siebie,… Czytaj dalej

przez niedomknięte żaluzje dociera światło w jasnych pasach   tnie w równe plastry stopy zawinięte w sen   rozłupanemu w ten sposób wypada zamknąć oczy, żeby nie patrzeć przez piekący kryształ potu   to cholernie boli kiedy echo słońca powtarza cięcia napuchniętym ciepłem szyby   niby to żaden wysiłek leżeć w koleinie łóżka   niby to… Czytaj dalej

pozostał tylko nowotwór niedopowiedzeń, czarna gruda trudna do przełknięcia   nie przewidziałem zaburzeń układów współczulnych, chichotów poutykanych w klawiaturę   ile w tym było niepozorności, symulowanych spotkań opartych na słowie: może   załamanie, gdzie odrywa się czasowniki z przemieszczeniem w inne zdania   i na prześwietleniu widać jak niewiele trzeba żeby oddzielić siebie od kości,… Czytaj dalej

nawet nagość nieba nie zgęstnieje teraz, nawet się nie splącze z łąką zimnym deszczem, nawet wstęga drogi opętana pyłem nie wzniesie się wyżej niż mam teraz usta   jakiż łatwy to łup dla pustyń, zakopane w piachu trupy pocałunków, nieruchome fałdy mięśni pozbawione śliny co pękają nawet wtedy kiedy nic nie mówisz   ileż bym dał… Czytaj dalej

pan tutaj nie leży, proszę pana   tu się chowa nie takie ciała   a pan mi tu się tak… bezpańsko rozkłada, że idzie kości policzyć, że idzie w dziurę brzucha włożyć szmatę nocy, żeby się pan wypchał tym swoim spokojem   tu przynosi się słowa lekko nadużyte, żeby ich doszczętnie nie zniszczyć, a pan mi tu… Czytaj dalej

Maryśka była moją znajomą z lat młodości. Uciekała z rodzinnego miasta zostawiając za sobą bezpieczne, prowincjonalne życie. Nie mam zielonego pojęcia co robiła przez ostatnie piętnaście lat, w sumie to mało mnie to obchodziło. Odnalazła mnie, zadzwoniła i koniecznie chciała się spotkać. Wróciła jako zupełnie inna kobieta, ja też byłem już zupełnie kimś innym. Przyjeżdżała po… Czytaj dalej

wynajęty

mieszkać tu to tak jakby wynająć sobie nieswój czas   nie moja firana włazi do łóżka, a jej koronkowe, puste źrenice przyglądają się jak czytam   nie moje ściany gniotą przed sobą gromady cieni tak mocno, że zamieniają je w tłustą plamę nocy   da się tylko mnożyć milczenie, przez kąty, linie, piony i poziomy… Czytaj dalej

Żeby nie kierunkowskazy, których jest tu pełno, podejrzewam, że wszystkie tutejsze drogi łączyłyby się w jednym miejscu. Wielkie asfaltowe lodowisko, z którego wylewa się droga na Banicę. Podróżując z przyklejoną głową do szyby zdaję sobie sprawę z tego, że ten który ma zaznać czegoś po raz pierwszy, nie powinien się spieszyć. Nie powinien wyobrażać sobie… Czytaj dalej