Leżę po wewnętrznej stronie snu. Przez głowę przechodzi szef poduszki, tak jak przechodzi cień przez noc. Z otwartej rany ust wypływa reszta tego, czego nie udało mi się powiedzieć, a podniebienie staje się miejscem, które opuściło nawet echo. Na łóżku jasny ślad ramion. Wydłuża się w stronę okna i chyba bezpiecznie będzie trzymać się białych piór poduszki. A jeżeli… Czytaj dalej

żebym tak już się nie bał matowych wnętrzności nocy   wszystkich oddechów, które odchodzą ode mnie wpompowane w ściany   wszystkich odległych miejsc na skórze połączonych ze sobą sznurkiem włosów   żebym miał pewność, że to co ze mną sypia nie jest pyłem tylko głosem   i kiedy mówię – dosyć – słyszę:   zapakuj… Czytaj dalej

przede mną szary słup nieba wbity w szyby chałup   gwoździe lamp z zagiętymi głowami otępiałe bez światła   rzędy ich   ostatni marsz dopalającego się dnia czarnymi ulicami   z boku zardzewiała ziemia, którą z góry zamyka klucz spóźnionych gęsi   nie zdążę pójść dalej zimno namawia mnie na szarą skórę   mówi głośno… Czytaj dalej

wiesz, że jeżeli ktoś tak długo czeka sam w końcu staje się czekaniem   szumem krwi marzącej o rozlaniu   niby nic prostszego usiąść bez radości,   stać się przyniesionym do sypialni kocem,   taką częścią czekania, która odpowiada za wieczne zmęczenie   niby bez znaczenia kto spina dłonie w jedną kość, kruchą, szklaną, omyłkowo… Czytaj dalej

słodko gorzko

Pojmowanie pewnych dziwnych sytuacji stwarzało mi ostatnio duży emocjonalny problem. Zawsze chciałem jakoś tak prosto sobie to wytłumaczyć, a wychodziło skomplikowanie. Nijak nie mogłem zachować odpowiedniej proporcji między tym co czuję, a tym co chcę powiedzieć. Uruchomiona prawa  półkula i cały układ limbiczny, wszystko odpowiedzialne za emocje i w końcu wypada mi z ust wiązka wulgaryzmów. Faktycznie… Czytaj dalej

zestaw sado-maso dla początkujących

złamany paznokieć jak półksiężyc spadający na ziemię, jasny punkt, w który kropla krwi przeszła samą siebie i zamieniła się w brud   zakrzywiona linia pozornego zetknięcia z niebem, buja się, kołysze, przypomina martwy uśmiech   do tego jeszcze szramy głębokie,  jeszcze zadrapania, dołki, do których dotarł ten kawałek na oślep   element zestawu odpadał ze zmęczenia, i teraz… Czytaj dalej

lok

zostawiła mu tyle włosów leżących na zlewie, że pomyślał: odłożyłaś je na później przez zwykłe roztargnienie   ciemny wir pełen pojedynczych strumieni, wilgotnych sznurów zwisających na białym brzegu, macek lepkich z rozdwojonymi końcówkami, bez szans na to, że wylądują jeszcze kiedykolwiek w jego ustach   zastanawiało go czy ma je wepchnąć w czarną dziurę odpływu czy zostawić, żeby… Czytaj dalej

Pawilon dla pand uczących się żyć dziko

Nie miałem pojęcia co to znaczy samotność. Co to znaczy mieć wreszcie święty spokój, który wcale nie jest święty. W byciu samemu nie ma nic świętego, ani męczeńskiego, przewrotnego czy też bohaterskiego. To tylko moment, w którym wszystko się zatrzymało. Z przerażeniem patrzę na swój pusty pokój, który  przypomina mi pawilon dla zwierząt. Pawilon dla… Czytaj dalej

Noc

Czasami noc jest tam tak głęboka, że ma się wrażenie, iż samemu staję się ciemnością. Elastycznym odmętem, w którym odbijają się różne dźwięki. Bynajmniej nie jest pusta. Jest przesiąknięta ciepłym wiatrem i szumem rzeki. Wywołuje zawrót głowy i uczucie podobne do tego, gdy zbyt szybko się wstanie. Traci się orientację, prawie upada, a przed oczami… Czytaj dalej

w kartonach leżakują czarno-białe kształty   stykają się ze sobą błyszcząca powierzchnią, która pozwala im na pokonywanie grawitacji   ubrane w lekkie rozmycia przedstawiają zmarnowane spojrzenia   zdjęcia zapełnione konstelacjami zamkniętych oczu, przez które widać tylko to, czego się kiedyś nie chciało   młodość utrwalona mignięciem wsiąkła w papier, którego rogi zaczynają dążyć do siebie,… Czytaj dalej