Morfem

Pomyślałem pojadę gdzieś, pooddycham świeżym powietrzem. Powspinam się na moreny czołowe, pochodzę po lesie, przy rzece. Odpocznę. No i tak w tym pomyśle zakotwiczony, nawet nie zwróciłem uwagi, że spacer był chyba za długi. Nagle, strasznie się zrobiło. Z upału w zimno. W mrok. Hawking by wiedział co się dzieje, on zna się na tych… Czytaj dalej

Pogmatwanie

Wszystko rozrzucone przez to pogmatwane życie. Przyjaźń, cierpienie, oszustwo, kłamstwa, dialogi wyszeptane w nocy  jak w słabym erotyku. Poprzekładane to to niedbale, bałagan w pragnieniach, wypaczenie normalności spowodowane zanikiem pamięci. Uporządkuj to – coraz częściej słyszę – poprasuj swoje życie tak, żeby nie było nierówności. W kancik, w dobrze dobrane kolory. Wyglądaj wreszcie jak człowiek…. Czytaj dalej

Trup

– Cześć. – No, co tam. – Potrzebuję pomocy. – O, to się wreszcie doczekałem. Pan dyrektor w niskie progi do mnie, niewiele znaczącego kierownika. W czym mogę ci pomóc? – Sprawa jest delikatna, może nie na telefon. – Wal. Mam czas, możemy gadać. A właśnie jak tam nowa posadka? Cieplutko co? Korporacyjne foteliki wygodne,… Czytaj dalej

Na amnezję

Moglibyśmy trochę się okłamać, tak na sekundę chociaż. Iść boso po asfalcie w zupełnej ciemności, żeby nikt nas nie zauważył. Niewidzialny marsz bosych stóp, tupot kości, ruchomość trzymających się dłoni. Szukałbym wyrafinowanych zdań, akwarela słów i żartobliwe rozmycia w puencie. Potem wysłuchałbym ciebie. Ty tak ładnie umiesz opowiadać o jutrze, które znasz lepiej ode mnie…. Czytaj dalej

utlenione w gardle

to ciągle ten sam maj naszkicowany grafitowym wieczorem, ciągle słowa z formaliny, słowa wypite z zardzewiałego kubka, utlenione w gardle, rozpuszczone w ślinie, ciasne i niewygodne dla ust   nie zliczysz spojrzeń wyklutych ze szczelin źrenic, nacisków sumienia, wyrzutów do samego siebie, nie zliczysz obojętnych dni, zmarnowanych, przerysowanych kalkomanią życia, podrobione plastikiem szczęście sztucznie pachnie  … Czytaj dalej

Rozpięta bluzka…

Przymknąłem oko i próbowałem złapać ostrość na telefonie. Na klawiaturze wybiłem wiadomość tekstową do kumpla: Ostatni raz piję sam. To tak jakby alkoholik stracił narząd mowy. Nie do przyjęcia zachowanie. Dobiję się i spadam. W odpowiedzi dostaję: GAMOŃ BYŁO DZWONIĆ. Może i prawda. Przy tym barze muszę wyglądać na ostatniego w kolejce po piwo. Ha…… Czytaj dalej

Parzę się…

Pierwsza komunia zablokowała mi drogę do domu. Zmuszony tym postojem siedzę, oglądam, prażę się w rozgrzanej karoserii. Obok mnie korowody samochodów, wypucowane na glanc, pełne szoferów i gwiazd porannego przedstawienia. Dzieciaki wyrychtowane jak trzeba, znaczy tak jak przystoi, według wytycznych panów w czarnych sukniach. Białe koronki, białe habity, w głowie się kręci od tej czystości…. Czytaj dalej

Teoria oczekiwanej użyteczności

Wylądowałem na całe życie na tym betonowym księżycu. W bloku mieszkalnym  znaczy. Jakiś inteligent nazwał go na cześć arcybiskupa Grzegorza z Sanoka. Ten zasłużył sobie tym, że sprowadził do Polski humanizm, a raczej gościł u siebie największe umysły humanistyczne renesansu. Prowadzili scholastyczne polemiki, rozważania przy winie, bo przecież wiadomo, że humaniści mają picie we krwi…. Czytaj dalej

Witaminy nie pomogą

pospolite ruszenie w moim ciele, antyciała ukryte w okopach mięśni, szlaki żył zaminowane bakteriami, czerwone krwinki poszukują białych, wojna idzie, gorączka zmagań lecą pociski z antybiotykami, na pomoc, na ratunek rozpalonym policzkom, skórze oblanej łatwopalnym potem, pożar i wysoka temperatura, bo topi się szkło z domowymi syropami będą ofiary: postrzelone pomysły, kulawe zdania, bełkot rozerwanych zajadami… Czytaj dalej