pogasiłem światła miast dla ciebie, przeszedłem na palcach przez życie żeby cię nie budzić to takie proste, ja patrzę a ty masz zamknięte oczy to, że czegoś nie widać nie znaczy że nie istnieje istnieję włóczę się za tobą pijanym księżycem, wlewam w siebie resztki wina jak czerwony świt pachnący porzeczkami, poszukuję odcisków palców na… Czytaj dalej

ten sweter niebawem się na tobie rozpadnie, bawełniane nici zastąpią ci włosy, a powstały kołtun, nieznośnie zapleciony w warkocz stanie się problemem dla moich palców   nie mam pojęcia jak się wydobywa wstążki włosów z miękkich neonów włóczki   pewnie w skupieniu, odwieszając na ramionach spracowane palce   żeby tak mieć zapasowe dłonie trzymane w formalinie… Czytaj dalej

Talizmany

pod nogami leży truchło, gnijącą skórą obciągnięte kostki słów, pazurki stępione bo wlokłem je za sobą po szutrze i bagnach, jakbym chciał zachować na potem, zagrzebać bezczelnie w ziemi niepsujących się pomysłów bezwładnie lejące się ciało, uderza podstawą czaszki w metafory, w porównania, dwie rączki skrzyżowane na piersi, w które nie uda się włożyć świeczki… Czytaj dalej

Foto-wrzuto-web

Nie lubię optymistów. Pachnie im z ust miłymi słowami. Jak tylko się odezwą, to w jedną nutę: mamy ładny dzień, może będzie padać, ale chyba się rozpogadza, szczęście dzisiaj miałem, wygrałem dwójkę w Totka, moja żona to już nie anioł, to archanioł, tak ciężko pracuję i inne takie. Wszystko w błękitach, w różu, jak niezmywalna… Czytaj dalej

Sztucer

Uwielbiam małe pijalnie piwa w wioskach. Żywcem wyciągnięte z przeszłości. Mają klimat minionego ustroju. Zmęczony pieszą podróżą włażę do takiej właśnie. Jest wręcz idealna. Z drewnianym szyldem nad drzwiami, ozdobiony ręcznie namalowanym napisem: Pijalnia wódek i piw. Cztery kolory w czterech słowach, kaligrafia na najwyższym poziomie. Włażę z plecakiem. Wciskam się przez wąskie drzwi. Na… Czytaj dalej

Zmarzliny

Wszystko się we mnie rozlatuje. Częstoskurcze serca, arytmia uczuć. Muszę się zregenerować, opanować drżenie rąk, na urlop muszę uciec. Ooo do Norwegii wyjadę. Tam odpocznę. Będę spacerował po fiordach, zwiedzał z mapą wieczne zmarzliny. Kompas ustawię na północ, na ciągły dzień, na gwiazdę polarną. Zrobię selfie z najstarszym Stavkirke. Udam się w zapach starych desek, w… Czytaj dalej

Cola nie jest do picia

Moja siostra kupiła mieszkanie. W Warszawie. Wreszcie na swoim. Na kredyt, na całe życie zamieszka w 53 m². Matka płacze nie wiadomo dlaczego, ojciec chodzi, za serce się trzyma, wzdycha, wspomina swój stan przedzawałowy. Wszyscy drżą, o to czy ona da radę to spłacić, czy nie zachoruje, nie wykończy się w jakiejś korporacji. Takie szczęście, co… Czytaj dalej

Morfem

Pomyślałem pojadę gdzieś, pooddycham świeżym powietrzem. Powspinam się na moreny czołowe, pochodzę po lesie, przy rzece. Odpocznę. No i tak w tym pomyśle zakotwiczony, nawet nie zwróciłem uwagi, że spacer był chyba za długi. Nagle, strasznie się zrobiło. Z upału w zimno. W mrok. Hawking by wiedział co się dzieje, on zna się na tych… Czytaj dalej

Pogmatwanie

Wszystko rozrzucone przez to pogmatwane życie. Przyjaźń, cierpienie, oszustwo, kłamstwa, dialogi wyszeptane w nocy  jak w słabym erotyku. Poprzekładane to to niedbale, bałagan w pragnieniach, wypaczenie normalności spowodowane zanikiem pamięci. Uporządkuj to – coraz częściej słyszę – poprasuj swoje życie tak, żeby nie było nierówności. W kancik, w dobrze dobrane kolory. Wyglądaj wreszcie jak człowiek…. Czytaj dalej

Trup

– Cześć. – No, co tam. – Potrzebuję pomocy. – O, to się wreszcie doczekałem. Pan dyrektor w niskie progi do mnie, niewiele znaczącego kierownika. W czym mogę ci pomóc? – Sprawa jest delikatna, może nie na telefon. – Wal. Mam czas, możemy gadać. A właśnie jak tam nowa posadka? Cieplutko co? Korporacyjne foteliki wygodne,… Czytaj dalej