przypadkowo wysypały mi się litery z książki, i nie mam co czytać, został tylko podręcznik z anatomii, schowany między bajkami, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami… i tak sobie myślę, że.. sztuczne, bajkowe serce pompuje oszukaną krew, bo za tyloma górami i rzekami muszą ją podrabiać w miedzianej aparaturze, skraplać do słoików i rozlewać w… Czytaj dalej

A nie uciekniesz?

– Jesteś prawdziwą suką, wiesz… – Takie miłe słowa z rana. Czym sobie zasłużyłam… – Bo pozwalasz mi odchodzić. – Nigdy nie mówiłeś, że chcesz zostać. Ja nie będę namawiała, ale wiesz co? Sztuczka taka – znów jesteś. – Nie możesz mi normalnie powiedzieć wypierdalaj albo zostań. – Mogę, ale po co? – Właśnie w… Czytaj dalej

przecież mógłbym wybebeszyć sobie serce, wysypać z niego kamienie słów, i popatrzeć w co się ułożą te wulkaniczne minerały rozmów, co mi przepowiedzą zimne, poklejone kiedyś gorącą krwią, przecież szczerze to robię bez proroczych snów, z wiarą, może z fusów powinienem wróżyć, może karty układać, Tarota stawiać, bo jak uszkodzę sobie serce to wypadniesz z… Czytaj dalej

wyświecenie

można już mówić o wyczerpaniu z energii, o awarii w fabryce ciała, bo dźwigi się wznoszą z ciężarem sumienia na linach gotowych do zerwania   podają betonowe słowa w sztywniejące spirale mięśni, a te na gwałt szukają ruchu, spazmów, drgania, a oczy nastawione na lęk wysokości poproszone o opuszczenie powiek, zdają sobie sprawę: to ciało… Czytaj dalej

nie jest łatwo wyprowadzić się z czyjegoś serca, spakować brudne myśli w próżniowe torebki, bo może się przydadzą, wyrzucić na śmieci przekleństwa, niech gniją, czułe słówka powkładać z powrotem w piosenki, niech trwają, wyjść praktycznie bez niczego wyjść na głupka, któremu wiara myliła się z nadzieją   zostawić uświnioną podłogę, wymazaną poplątanymi ciałami, brudem pocałunków, drżeniem… Czytaj dalej

pogasiłem światła miast dla ciebie, przeszedłem na palcach przez życie żeby cię nie budzić to takie proste, ja patrzę a ty masz zamknięte oczy to, że czegoś nie widać nie znaczy że nie istnieje istnieję włóczę się za tobą pijanym księżycem, wlewam w siebie resztki wina jak czerwony świt pachnący porzeczkami, poszukuję odcisków palców na… Czytaj dalej

ten sweter niebawem się na tobie rozpadnie, bawełniane nici zastąpią ci włosy, a powstały kołtun, nieznośnie zapleciony w warkocz stanie się problemem dla moich palców   nie mam pojęcia jak się wydobywa wstążki włosów z miękkich neonów włóczki   pewnie w skupieniu, odwieszając na ramionach spracowane palce   żeby tak mieć zapasowe dłonie trzymane w formalinie… Czytaj dalej

Talizmany

pod nogami leży truchło, gnijącą skórą obciągnięte kostki słów, pazurki stępione bo wlokłem je za sobą po szutrze i bagnach, jakbym chciał zachować na potem, zagrzebać bezczelnie w ziemi niepsujących się pomysłów bezwładnie lejące się ciało, uderza podstawą czaszki w metafory, w porównania, dwie rączki skrzyżowane na piersi, w które nie uda się włożyć świeczki… Czytaj dalej

Pogmatwanie

Wszystko rozrzucone przez to pogmatwane życie. Przyjaźń, cierpienie, oszustwo, kłamstwa, dialogi wyszeptane w nocy  jak w słabym erotyku. Poprzekładane to to niedbale, bałagan w pragnieniach, wypaczenie normalności spowodowane zanikiem pamięci. Uporządkuj to – coraz częściej słyszę – poprasuj swoje życie tak, żeby nie było nierówności. W kancik, w dobrze dobrane kolory. Wyglądaj wreszcie jak człowiek…. Czytaj dalej

Na amnezję

Moglibyśmy trochę się okłamać, tak na sekundę chociaż. Iść boso po asfalcie w zupełnej ciemności, żeby nikt nas nie zauważył. Niewidzialny marsz bosych stóp, tupot kości, ruchomość trzymających się dłoni. Szukałbym wyrafinowanych zdań, akwarela słów i żartobliwe rozmycia w puencie. Potem wysłuchałbym ciebie. Ty tak ładnie umiesz opowiadać o jutrze, które znasz lepiej ode mnie…. Czytaj dalej