nie ukrywam swojego rozczarowania tym, że próbując odkryć ile wynosi masa twoich spojrzeń nadal świecę pustkami   słabo znam się na fizyce, pewnie dlatego nie pojmuję co się przyciąga, a co odpycha, co oddziaływuje na popsute bieguny serca   to trochę tak jakbym biegł ze szkieletem parasolki w dłoni, a ta wyposażona w nieruchome zawiasy… Czytaj dalej

Szybko wyszedłem

Znów byłem sam w kinie. Dziwne. Zawsze uważałem, że jest to czynność, którą wykonuje się we dwoje. Jest niepodzielna. Dwie cole, popcorn mały i duży, dwa przedarte bilety, oparcie krzesła zajęte przez stykające się łokcie, dwa płaszcze na jednym kolanie. Wspólna ciemność skupiająca źrenice w tym samym momencie, drętwiejące nogi podane do rozmasowania, ciepłe ramiona, które… Czytaj dalej

Vide

za krótka ta noc dla mnie, za wąska w talii, mieści mi się w dłoniach, ze wszystkimi swoimi krągłościami ulic, z szeleszczącą sukienką przedmieść   weszła spacerem w stężały, asfaltowy układ kostny, chyba kuleje, to przez bóle fantomowe, przez ucięty dzień   i nie pomaga akupunktura setek lamp, homeopatyczne blaski-cienie, bo pojawiają się pierwsze skurcze… z… Czytaj dalej

obleśny mózg chlapie pomysłami, człapie niewyspany w kierunku łysiejących końcowymi napisami poronograficznych scen   aż nad wyraz ukazana bezradność, taka co ma ciała za pole bitew, a tam potyczki spojrzeń, które powodują zaćmę, tam ścieżki wojenne przypominające rany cięte, zrastające się w mapę bez kierunków    karmić się obcymi oddechami jest łatwo, karmić się śmieciami gestów jest… Czytaj dalej

Hirudyna

A co by się stało jakbym pijawkami słów chciał leczyć? Bolące miejsce obłożyć wijącymi się zdaniami, czarnymi, w prążki, z otworem gębowym pełnym metafor. Opite mówiłyby pewnie o pragnieniu, o tym, że cierpi się z nadzieją na rychłe powroty po więcej. Ale tu chodzi o przeciwbólowe działanie, o leczenie właśnie. Jest pewne niebezpieczeństwo: uzależniająca hirudyna nie… Czytaj dalej

czuję, że jest coś nie tak: przestały do mnie nawigować niebieskie kapliczki, puste łąki nakryte cieniami chmur, gdzieś podryfowały pychówki zaimpregnowane smołą nocy   zaniosłem podanie do sekretariatu kierunków, aby usunęli mi spod nóg wschodnie granice, kraje wschodnie, dziennik wschodni, studia wschodnie, partnerstwo wschodnie, kresy słów, które wydają się być skończone i nie warto nimi nic… Czytaj dalej

Sztuka krępowania

za oknem wisi zima, na linie z lodu, spętana przez sople przygotowane do przebicia ziemi   trudno mi ocenić ile jeszcze będzie się tak męczyć, bo z wywieszonym językiem pcha mi się w ramiona, jak skulona suka, szuka kawałka skóry żeby podotykać i nie być odrzucona   a kiedy mówię do niej: przestań drga na prostej… Czytaj dalej

idź się za mnie napić, no idź, powieś się na krawędzi kieliszka ustami i nie oddychaj   no weź jak surogatka cały ten płyn, który urodzi się ciepłym ciałem, będziemy razem trzeźwiejącą raną, spapraną bakteriami wymiotów obietnicą   no idź, utop się we mnie, wiem, że chcesz być odnaleziona martwa z posklejanymi włosami, w moim przełyku,… Czytaj dalej

Dzi­siaj minął rok od kiedy umiesz­czam tu po prze­cin­kach swoje słowa. Szybko jakoś. Nie zakła­da­łem takiej żywot­no­ści nie­mam­slow.pl, ale skoro minęło 365 dni to wypada coś na ten temat napi­sać. Upar­cie doma­gam się od swo­jej kla­wia­tury jesz­cze więk­szej kon­se­kwen­cji w korzy­sta­niu z niej i chyba tego bym sobie dalej życzył. Upar­cie też utrzy­muję szcze­rość wobec tego co robię… Czytaj dalej

nadpobudliwy bursztyn świtu trzęsie się we mnie wrakiem wczorajszego dnia, lakonicznie przechodzi przez ciało włazi po drabinie żeber i następuje krążeniowa zapaść   jakże bezczelnie staje się chodzącą katastrofą, jak bezczelnie chciałbym być uratowany przez mechanizm twoich rąk, ja rozklekotany, ale do naprawy, bzdurnie popsuty słowami   nie pytaj o zgodę, weź mnie sobie, jako… Czytaj dalej