Na noc, mocny alkohol pije się z czułością, testuje myśli procentami, wybiera najgłębsze nieśmiało ustami. Przed snem to zupełny poligon: przecinków, spójników, niedbały, tam nie ma miejsca na rymy, na coś czego nie znamy. A teraz mam niezłą zagadkę: kto komu dał czas na zabawę, na słowa bez pary, na pewność by dobrze trafiały.

Po omacku

Ostrym nożem wycinam tępe myśli, dłubię w głowie tym co powiesz, potem chcę ci coś zrobić, coś takiego żebyś nie mogła odchodzić. To przeklęte miasto ma mnie za głupka, stroi się w świetle lamp, płonie o północy nagimi ulicami, a ja znów się zgubiłem, po omacku, tuż za twoimi drzwiami. Wczoraj potknąłem się o słodki… Czytaj dalej

Ciężko stąd wyjechać – dziennik 2

Ciężko jest wyjechać z końca świata. Trzeba dobrze się do tego przygotować, wyremontować samochód, zaplanować ekonomiczną trasę i spokojnie, na gazie, mijać wioski i miasta. Po pewnym czasie wjeżdżasz na drogę ekspresową, która zmienia większość kierowców w piratów drogowych. W Polsce to zasadniczo ogólnie przyjęta norma. Jeden napada na drugiego pod pretekstem zmiany kierunku ruchu,… Czytaj dalej

Romantycznie zakopane w muzyce słowa wrzucasz mi do kawy, a ta mocno zmielona uderza do głowy. Spokojnie, to tylko rozmowa, której nikt nie pozna to tych słów milcząca zmowa która nie ma końca. Tylko bez obawy, mam do tego wygadane usta, sprawne zdania bez ogłady, a wylewny bywam w szeptach to tak dla odmiany. I… Czytaj dalej

Gęstość ciężaru

Tyle jest słów wokół mnie tyle w nich smutku i żalu jakie to trudne, pozorne wyłonić z nich gęstość odnaleźć środek ciężaru. Na chwilę, na moment w pośpiechu bo szkoda dla ciebie o zmierzchu w deszcz gdy niepogoda w bólu jak w płaszczu co nie przemaka od łez w słońcu co pada pod ciężarem nieba,… Czytaj dalej

Do dna mam prościej

Prywatna wiadomość nadeszła aż boje się rzuć w wir liter czy byłaś prawdziwa i słowna czy tylko kłamałaś przed świtem. Do dna ciągnie mnie wersem zbyt proste stwierdzenie tych zdarzeń do dna mam prościej i wierzę że tam mnie już nie odnajdziesz. Na pamięć znam ledwo dwa słowa, nie kocham ich rzucać w twą stronę… Czytaj dalej

Zbyt pospolita szarość

Wywlokłem siebie na zewnątrz ledwo… powiało zimnem i ciemno zakotwiczyłem na stałe przy tobie by spokojnie przeżyć nieznośną bezsenność. Na ustach mnie niosłaś ze smutkiem pastelową szminką co wieczór w szklistym krajobrazie wspomnień wyplułaś mnie w nicość. A teraz puste są słowa moje do ciebie zbyt proste a twoje do mnie zbyt ostre. I wiem… Czytaj dalej

367 noc roku – dziennik 1

Pamiętam jak obudziła mnie kropla spływająca po policzku. Oczy otworzyłem dopiero wtedy, gdy zimna dotknęła moich ust. Byłem zaskoczony światłem, które wypełniało całą przestrzeń nade mną. Wiedziałem, że jest środek nocy, ale nigdy nie przypuszczałem, że księżyc może świecić tak mocno, tak szczelnie wypełniać ciemność w każdym jej zakamarku. Palące się obok mnie ognisko zniknęło,… Czytaj dalej

Naprawiam zegarki na czas!

– Zajedziemy do zegarmistrza. To zajmie kilka minut. Muszę naprawić ojcu zegarek, znaczy wymienić pasek, bo urwał w pracy. Bardzo go lubi, wpadł mu nawet raz do rozrobionego betonu, ale go uratował. To stary elektronik, pamiętasz, taki który dostawaliśmy na Komunię Świętą. – Nie mów, że on jeszcze działa? Miały po szesnaście melodyjek, srebrną kopertę,… Czytaj dalej

Nikt nie klęczy, nikt nie płacze

Powoli zbliżał się wieczór. Rozdarte chmury wędrowały po niebie, jakby nie pasowały do tego nastroju, jaki panował między dwoma mężczyznami siedzącymi przy ognisku. Nie było między nimi nic nadzwyczajnego, tylko szary, poszarpany spokój. Życie potrafi być tak mocno skomplikowane, tak rozdarte jak te chmury, które onieśmielają, każą wzdychać, myśleć. Rozmawiali kiedy ogień powoli dogasał. W… Czytaj dalej