Dzi­siaj minął rok od kiedy umiesz­czam tu po prze­cin­kach swoje słowa. Szybko jakoś. Nie zakła­da­łem takiej żywot­no­ści nie­mam­slow.pl, ale skoro minęło 365 dni to wypada coś na ten temat napi­sać. Upar­cie doma­gam się od swo­jej kla­wia­tury jesz­cze więk­szej kon­se­kwen­cji w korzy­sta­niu z niej i chyba tego bym sobie dalej życzył. Upar­cie też utrzy­muję szcze­rość wobec tego co robię… Czytaj dalej

nadpobudliwy bursztyn świtu trzęsie się we mnie wrakiem wczorajszego dnia, lakonicznie przechodzi przez ciało włazi po drabinie żeber i następuje krążeniowa zapaść   jakże bezczelnie staje się chodzącą katastrofą, jak bezczelnie chciałbym być uratowany przez mechanizm twoich rąk, ja rozklekotany, ale do naprawy, bzdurnie popsuty słowami   nie pytaj o zgodę, weź mnie sobie, jako… Czytaj dalej

BAM…

celują do siebie z miłości, z palców wskazujących na szczerbinkę wyznań   BAM…   słyszysz, tylko ty i ja BAM…   kula srebrnych ust wycelowana w głowę, otwór wylotowy, przez który widać mokradła pościeli, mgłę oddechów, świt poklejonej skóry, idealna pora na pojedynek ciał, na huk ołowianych krzyków   to ja sekundant, tych dwojga, to ja… Czytaj dalej

turlam się po tobie bez sensu, wymachuję rękami jak pajac, wyskakuję z twoich ust tylko po to, żeby zapoznać się z teorią spadania   teraz między nami jest jedno prawo: to co mnie przyciąga ciebie odpycha zimnymi biegunami, to taka antygrawitacja niebieskich ciał   skoki tektoniczne wykonuje się wolno i raczej wolałbym pozostać w bezruchu,… Czytaj dalej

Widocznie na mnie wypadło

nic tak nie zbiera ofiar jak pierwszy śnieg, nikt jak on, nie zostawia swojej krwi w pustych do tej pory żyłach miasta,   widocznie kiedy wypada z okien nocy nie liczy się z rozbiciem o ziemię, wiruje ślepo, w światła lamp, które wskazują kierunek upadku,   zimowe samobójstwo drobin chłodu, masowy zgon bieli, na oczach… Czytaj dalej

przypadkowo wysypały mi się litery z książki, i nie mam co czytać, został tylko podręcznik z anatomii, schowany między bajkami, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami… i tak sobie myślę, że.. sztuczne, bajkowe serce pompuje oszukaną krew, bo za tyloma górami i rzekami muszą ją podrabiać w miedzianej aparaturze, skraplać do słoików i rozlewać w… Czytaj dalej

A nie uciekniesz?

– Jesteś prawdziwą suką, wiesz… – Takie miłe słowa z rana. Czym sobie zasłużyłam… – Bo pozwalasz mi odchodzić. – Nigdy nie mówiłeś, że chcesz zostać. Ja nie będę namawiała, ale wiesz co? Sztuczka taka – znów jesteś. – Nie możesz mi normalnie powiedzieć wypierdalaj albo zostań. – Mogę, ale po co? – Właśnie w… Czytaj dalej

przecież mógłbym wybebeszyć sobie serce, wysypać z niego kamienie słów, i popatrzeć w co się ułożą te wulkaniczne minerały rozmów, co mi przepowiedzą zimne, poklejone kiedyś gorącą krwią, przecież szczerze to robię bez proroczych snów, z wiarą, może z fusów powinienem wróżyć, może karty układać, Tarota stawiać, bo jak uszkodzę sobie serce to wypadniesz z… Czytaj dalej

wyświecenie

można już mówić o wyczerpaniu z energii, o awarii w fabryce ciała, bo dźwigi się wznoszą z ciężarem sumienia na linach gotowych do zerwania   podają betonowe słowa w sztywniejące spirale mięśni, a te na gwałt szukają ruchu, spazmów, drgania, a oczy nastawione na lęk wysokości poproszone o opuszczenie powiek, zdają sobie sprawę: to ciało… Czytaj dalej

nie jest łatwo wyprowadzić się z czyjegoś serca, spakować brudne myśli w próżniowe torebki, bo może się przydadzą, wyrzucić na śmieci przekleństwa, niech gniją, czułe słówka powkładać z powrotem w piosenki, niech trwają, wyjść praktycznie bez niczego wyjść na głupka, któremu wiara myliła się z nadzieją   zostawić uświnioną podłogę, wymazaną poplątanymi ciałami, brudem pocałunków, drżeniem… Czytaj dalej