obleśny mózg chlapie pomysłami, człapie niewyspany w kierunku łysiejących końcowymi napisami poronograficznych scen   aż nad wyraz ukazana bezradność, taka co ma ciała za pole bitew, a tam potyczki spojrzeń, które powodują zaćmę, tam ścieżki wojenne przypominające rany cięte, zrastające się w mapę bez kierunków    karmić się obcymi oddechami jest łatwo, karmić się śmieciami gestów jest… Czytaj dalej

Hirudyna

A co by się stało jakbym pijawkami słów chciał leczyć? Bolące miejsce obłożyć wijącymi się zdaniami, czarnymi, w prążki, z otworem gębowym pełnym metafor. Opite mówiłyby pewnie o pragnieniu, o tym, że cierpi się z nadzieją na rychłe powroty po więcej. Ale tu chodzi o przeciwbólowe działanie, o leczenie właśnie. Jest pewne niebezpieczeństwo: uzależniająca hirudyna nie… Czytaj dalej

czuję, że jest coś nie tak: przestały do mnie nawigować niebieskie kapliczki, puste łąki nakryte cieniami chmur, gdzieś podryfowały pychówki zaimpregnowane smołą nocy   zaniosłem podanie do sekretariatu kierunków, aby usunęli mi spod nóg wschodnie granice, kraje wschodnie, dziennik wschodni, studia wschodnie, partnerstwo wschodnie, kresy słów, które wydają się być skończone i nie warto nimi nic… Czytaj dalej

Sztuka krępowania

za oknem wisi zima, na linie z lodu, spętana przez sople przygotowane do przebicia ziemi   trudno mi ocenić ile jeszcze będzie się tak męczyć, bo z wywieszonym językiem pcha mi się w ramiona, jak skulona suka, szuka kawałka skóry żeby podotykać i nie być odrzucona   a kiedy mówię do niej: przestań drga na prostej… Czytaj dalej

idź się za mnie napić, no idź, powieś się na krawędzi kieliszka ustami i nie oddychaj   no weź jak surogatka cały ten płyn, który urodzi się ciepłym ciałem, będziemy razem trzeźwiejącą raną, spapraną bakteriami wymiotów obietnicą   no idź, utop się we mnie, wiem, że chcesz być odnaleziona martwa z posklejanymi włosami, w moim przełyku,… Czytaj dalej

Dzi­siaj minął rok od kiedy umiesz­czam tu po prze­cin­kach swoje słowa. Szybko jakoś. Nie zakła­da­łem takiej żywot­no­ści nie­mam­slow.pl, ale skoro minęło 365 dni to wypada coś na ten temat napi­sać. Upar­cie doma­gam się od swo­jej kla­wia­tury jesz­cze więk­szej kon­se­kwen­cji w korzy­sta­niu z niej i chyba tego bym sobie dalej życzył. Upar­cie też utrzy­muję szcze­rość wobec tego co robię… Czytaj dalej

nadpobudliwy bursztyn świtu trzęsie się we mnie wrakiem wczorajszego dnia, lakonicznie przechodzi przez ciało włazi po drabinie żeber i następuje krążeniowa zapaść   jakże bezczelnie staje się chodzącą katastrofą, jak bezczelnie chciałbym być uratowany przez mechanizm twoich rąk, ja rozklekotany, ale do naprawy, bzdurnie popsuty słowami   nie pytaj o zgodę, weź mnie sobie, jako… Czytaj dalej

BAM…

celują do siebie z miłości, z palców wskazujących na szczerbinkę wyznań   BAM…   słyszysz, tylko ty i ja BAM…   kula srebrnych ust wycelowana w głowę, otwór wylotowy, przez który widać mokradła pościeli, mgłę oddechów, świt poklejonej skóry, idealna pora na pojedynek ciał, na huk ołowianych krzyków   to ja sekundant, tych dwojga, to ja… Czytaj dalej

turlam się po tobie bez sensu, wymachuję rękami jak pajac, wyskakuję z twoich ust tylko po to, żeby zapoznać się z teorią spadania   teraz między nami jest jedno prawo: to co mnie przyciąga ciebie odpycha zimnymi biegunami, to taka antygrawitacja niebieskich ciał   skoki tektoniczne wykonuje się wolno i raczej wolałbym pozostać w bezruchu,… Czytaj dalej

Widocznie na mnie wypadło

nic tak nie zbiera ofiar jak pierwszy śnieg, nikt jak on, nie zostawia swojej krwi w pustych do tej pory żyłach miasta,   widocznie kiedy wypada z okien nocy nie liczy się z rozbiciem o ziemię, wiruje ślepo, w światła lamp, które wskazują kierunek upadku,   zimowe samobójstwo drobin chłodu, masowy zgon bieli, na oczach… Czytaj dalej