Pogmatwanie

Wszystko rozrzucone przez to pogmatwane życie. Przyjaźń, cierpienie, oszustwo, kłamstwa, dialogi wyszeptane w nocy  jak w słabym erotyku. Poprzekładane to to niedbale, bałagan w pragnieniach, wypaczenie normalności spowodowane zanikiem pamięci. Uporządkuj to – coraz częściej słyszę – poprasuj swoje życie tak, żeby nie było nierówności. W kancik, w dobrze dobrane kolory. Wyglądaj wreszcie jak człowiek…. Czytaj dalej

Na amnezję

Moglibyśmy trochę się okłamać, tak na sekundę chociaż. Iść boso po asfalcie w zupełnej ciemności, żeby nikt nas nie zauważył. Niewidzialny marsz bosych stóp, tupot kości, ruchomość trzymających się dłoni. Szukałbym wyrafinowanych zdań, akwarela słów i żartobliwe rozmycia w puencie. Potem wysłuchałbym ciebie. Ty tak ładnie umiesz opowiadać o jutrze, które znasz lepiej ode mnie…. Czytaj dalej

utlenione w gardle

to ciągle ten sam maj naszkicowany grafitowym wieczorem, ciągle słowa z formaliny, słowa wypite z zardzewiałego kubka, utlenione w gardle, rozpuszczone w ślinie, ciasne i niewygodne dla ust   nie zliczysz spojrzeń wyklutych ze szczelin źrenic, nacisków sumienia, wyrzutów do samego siebie, nie zliczysz obojętnych dni, zmarnowanych, przerysowanych kalkomanią życia, podrobione plastikiem szczęście sztucznie pachnie  … Czytaj dalej

Parzę się…

Pierwsza komunia zablokowała mi drogę do domu. Zmuszony tym postojem siedzę, oglądam, prażę się w rozgrzanej karoserii. Obok mnie korowody samochodów, wypucowane na glanc, pełne szoferów i gwiazd porannego przedstawienia. Dzieciaki wyrychtowane jak trzeba, znaczy tak jak przystoi, według wytycznych panów w czarnych sukniach. Białe koronki, białe habity, w głowie się kręci od tej czystości…. Czytaj dalej

Witaminy nie pomogą

pospolite ruszenie w moim ciele, antyciała ukryte w okopach mięśni, szlaki żył zaminowane bakteriami, czerwone krwinki poszukują białych, wojna idzie, gorączka zmagań lecą pociski z antybiotykami, na pomoc, na ratunek rozpalonym policzkom, skórze oblanej łatwopalnym potem, pożar i wysoka temperatura, bo topi się szkło z domowymi syropami będą ofiary: postrzelone pomysły, kulawe zdania, bełkot rozerwanych zajadami… Czytaj dalej

Tresowana, wyszczekana

idzie ze mną, przy nodze ta męska, szowinistyczna świnia, tresowana, wyszczekana, wywącha wszelkie truflowe przyjemności, nawet bitą śmietanę, truskawki, wyżre wszystko, skubana…   smycz ma nabitą ćwiekami i lubi jak jej rozkazuję w języku niemieckim, a jakże, twardym tonem, żołnierską frazą: rozbieraj się, stawaj na baczność, świnio jedna, skubana…   teraz ją karmię słowami, dietetycznym:… Czytaj dalej

Wypisuję się

wypisuję się na stałe, narzucam na siebie apostazję od wina mszalnego, od nalewek robionych przez mnichów, od miodu pitnego, nie będę patrzył na kelnerki w przebraniu zakonnic, nie będę się spowiadał barmanowi, i wracał na kolanach do domu, zrywam z tą wiarą nieziemską, że kac uszlachetnia, że daje nadzieję na talent, bo mi się potem… Czytaj dalej

W obiektywie Carla Zeissa

wypadliśmy na zdjęciu nieswojo, ja pokruszony alkoholem, reszta wymięta późną sobotą, nie jestem już sobą, nieostro wymalowany pikselami, nie potrafię być użyty jednorazowo w wyjątkowych sytuacjach, jakbym miał na sercu napisane równo, wyraziście, stłucz w razie potrzeby, wtedy gdy się palą stosy fotografii, poparzyłaś mnie gorącymi słowami, i się do tego nie przyznajesz, ale ktoś… Czytaj dalej

Wyjmą ci kości

ktoś tu umarł z miłości, bo śmierdzi kłamstwami, ktoś się wyharatał ze zdjęcia starymi nożyczkami, co żeś chłopie zrobił? upadałeś na głowę i będą ci ją składać, będą grzebać w sercu, robić biopsję, będą hodować na szalkach Pietriego żywe kultury słów kocham cię, kocham, żeby zdiagnozować, że to było z zazdrości, będą ci wyjmować kości i… Czytaj dalej