przecież mogę się mylić, mogę nie mieć racji, bo zwątpiłem wetkany w zapach palonego drzewa wzruszam się bursztynowym iskrami, są lekkie, łzy, które świecą pożarami a nad szarymi szczapami, ciepły trzask, prosi o grawitację dla ognia, drga, pełznie, raczkuje między kolejnymi dźwiękami gasnę rozsypany w popioły, zabarwiam powietrze węglem, i w ciemnościach jestem jedynym filarem,… Czytaj dalej

Sesja

– Chciałabym żebyś mi zrobił zdjęcie, sesję nawet. Całą taką, kompletną. Tak normalnie, tak jak mnie widzisz, lub tak jakbyś mnie widział pierwszy raz, lub chciałbyś mnie komuś pokazać. Potrzebuję twojego spojrzenia na sobie. – Ależ to zabrzmiało. To chyba tylko w plenerze i będziesz musiała się rozbierać. – Hmm będę się rozbierać? W takim… Czytaj dalej

ulewa

jeżeli przeżyjesz ten deszcz, jeżeli nie rozwinie się w tobie zakażenie z chmur, jeżeli uda ci się rozkręcić ten świder z dzikich ptaków zadzwoń do mnie i powiedz, gdzie jesteś   jeżeli rozmięknie droga, i wpadnie ci w oko włos z wierzby, a ścieżka niezmierzona stopami zaprowadzi cię do rzeki zadzwoń do mnie i powiedz,… Czytaj dalej

– Musisz napisać jedynie 90 znaków. Tylko tyle lub aż tyle. – Nie umiem. Z resztą ty to zrobisz lepiej ode mnie. – Nie o to chodzi, żebym to ja napisał. Człowiek zawsze powie o sobie jak najlepiej, a to jest jeszcze gorzej niż źle. – A jeżeli ja napiszę coś nie tak. Nie tak… Czytaj dalej

jak ulał

to rozmoczone włókno miasta szarzeje… rozdwojone końce rowerowych ścieżek nie nadają się do jazdy w tandemie, to robi tylko dobrze dla tych, którzy chodzą samotnie nie da się podnieść chodnikowych, mokrych płytek nasączonych myślami o odejściu, wypastowane przez skórzane buty pasują jak ulał do za dużych płaszczy, pokruszone arkusze betonu, zadławione kwaśnym deszczem, zadławione ością… Czytaj dalej

blaga

wiesz chcę, żeby we mnie rosła nabierała odwagi do skoku w boku żeby umiała być obojętna tak jak ty, kiedy się modlisz chce ją mieć przy sobie jak asa w rękawie, skłonną do przemocy, wtedy kiedy plącze słowa żeby była stara i na krześle z kolan bujała mnie, że jest jej ze mną dobrze żeby… Czytaj dalej

Dieta żywiących nienawiść

Gwałtowna przemiana szarej opalenizny mojego osiedla w jaskrawą biel spowodowała, że nawiązałem ze swoją kanapą niezwykle bliską relację. Zacząłem poznawać jej zakamarki z wielką pieczołowitością i zaangażowaniem godnym emeryta. Siadanie, wstawanie, opieranie się na krawędzi, leniwe leżenie na brzuchu ze zwisającą nogą. Różne kombinacje układania ciała, do którego przylegają pastelowe poduszki i koc w kratę…. Czytaj dalej

jakiż to piękny bałagan, jak łatwo to posiąść i mieć, jakiż to piękny czas postarza obce miasta, tylko po ludzku to znieść nauczyć się cieszyć tym co jest   naiwnie przechodzę obok, rzeczy, które nie decydują o niczym mają na mnie wpływ, chyba, że się mylę i za chwilę będę jak te odbicia w szybach… Czytaj dalej

uroczysko

widoku tego powszedniego co napełnia korzenie płynną ziemią, co zmusza śnieg do skoku w rzekę, w piaskowy lód ze śliską grzywą, co się iskrzy przez kość wylizaną do przezroczystości, tego widoku powszedniego chcę mieć pełen oczodół tuż za źrenicą   jeden widok dla ciebie żebyś myślała, że byłem na suchym brzegu jedynie częścią zachwytu, że… Czytaj dalej