Brak mi czasu na książki

Staram się wrócić do książek, do ich zapachu, liter, rozdziałów, ale ciągle mam mało czasu. W tym śmietniku internetowych bzdur nie wychodzi mi czytanie ze zrozumieniem. Czasem jakiś blog spowoduję, że użyję wyobraźni, żeby nie zwariować. Wszystko ostatnio jest takie narodowe, przechrzczone miłością do ojczyzny, niezdrowe. Czytałem na jednym portalu krótką relację z antyKodu w… Czytaj dalej

Zaprzyjaźniliśmy się, z namiętnością cz. 3 ostatnia

– Niech się nie budzi. Niech jeszcze śpi – Janek mówił do siebie w myślach. Na starej kanapie leżała naga dziewczyna. Jej długie ciemne włosy rozsypały się po poduszce, a dłonie schowane pod głową naciągnęły ramiona i wyraźnie uniosły łopatki ubrane w jasną skórę. Zapach jej ciała wypełniał pokój, tak bardzo, że chłopak mrużył oczy… Czytaj dalej

Nie słuchaj zazdrosnych słów cz. 2

Na śmierć Zapominać chcę Twe zakamarki ciała detale Zapach śmiech Wyrzucać precz Jak rzeczy z głowy już raz wyrzucone – Happysad Klucze metalicznym dźwiękiem przekręciły zapadki w zamku. Drzwi lekko otworzyły się wpuszczając trochę światła do mieszkania. Janek oparł się ramieniem o ścianę i niedbale ściągnął buty zapierając się o pięty. Spadły z hukiem na… Czytaj dalej

Wygnanie poliamorii

To miasto obraża wielki świat zapachem kebabów, frytek, reklamą amerykańskich burgerów robionych z wieprzowiny. Często wieczorami obserwowałem pląs młodych ludzi przypominających idoli z teledysków, serialowych amantów, podrobionych modelek. Zupełnie jakbym brał udział w jakimś podrzędnym przedstawieniu lub małobudżetowym filmie. Ten obraz zakrzywia rzeczywistość w stronę panoszącej się tandety i bulwersuje mnie brakiem jakości i znaczenia…. Czytaj dalej

Pij powoli cz.1

Tu wszystko jest na opak. Stary Rynek, na którym kiedyś rosły piękne drzewa wycięto i wyłożono czerwona cegłą. Fontannę zmieniono na wystający ze środka podest, o który potykają się samotni turyści cofając się i niezgrabnie robiąc zdjęcia zabytkowym kamienicom. Pełno tu brudnych ludzi. Śmierdzących uryną i potem, zupełnie jakby ktoś o nich zapomniał, a jedynym śladem… Czytaj dalej

Życie o powtarzalnym smaku

Dzisiaj znów wstałem z bólem głowy. Nidzie nie mogłem znaleźć tabletki z krzyżykiem, żeby się przed nią wyspowiadać z wczorajszego dnia. Monotonia okłamywania samego siebie staje się nawet do zniesienia, zależy tylko od tego ile wypije się wieczorem. Ogólnie przyjąłem zasadę, że jeżeli nie zasypiam to piję, a jeżeli zasnę to będę miał czas, żeby… Czytaj dalej

Dym z papierosa

Chodnik do wejścia na cmentarz prowadził wzdłuż wysokiego ceglanego muru, który mocno zniszczony przechylał się tak, jakby miał za chwilę przewrócić się i przygnieść przechodniów. Był wiekowy, wykonany pewnie jeszcze za panowania cara. Pamiętał wszystkich, którzy przeszli przez niego i chyba pod tym ciężarem zaczął się chylić ku ziemi. Furtkę, prowadzącą do małej cmentarnej kaplicy… Czytaj dalej