To nie jest tak, że jestem przewrażliwiony na punkcie Małej. Nie brakuje mi dystansu i uważam, że to dobrze, że ma swój świat, przyjaciółki, kolegę, którego imię nadal jest dla mnie tajemnicą. Powtarza, że nie może mi go przedstawić, bo go nastraszę i się więcej do niej nie odezwie. Oczywiście przesadza, nigdy bym tego nie… Czytaj dalej

Fenomen obojętności

Ostatni weekend spędziłem w domu. Głównie z powodu upałów i tego, że nienawidzę topiącego się asfaltu oraz jego zapachu. Niezmiennie kojarzy mi się ze spoconymi robotnikami drogowymi, którzy drewnianymi szpachlami rozcierają czarne, parujące bryły. Robią to w takim beznamiętnym skupieniu, jakby dostali taką robotę za karę i teraz pokutują. Gotują się w kraciastych koszulach, w… Czytaj dalej

Architektura rozmowy

To co ostatnio się we mnie zalęgło, to jakiś strasznie smutny monolog lub udawany dialog z kimś, kto nie potrafi mówić. Z powodu odkrycia tej… zależności, straciłem trochę pewności siebie. Z kolei nabrałem przekonania, że o ile słowa obrazujące to, co się czuję mają swój ciężar, o tyle powiedzenie ich prosto w oczy jest prawie… Czytaj dalej

Jak zabija się świnie?

Poranki są tutaj… najszlachetniejsze. Nawet bym powiedział, że mają wiele wspólnego z kryształem, szczególnie wtedy, kiedy jest mróz. Nieruchoma, powleczona szronem jak jasną glazurą przestrzeń. Idealnie proste świerki, potężne dęby, których rozszczepione przez błyski gałęzie nie rzucają cieni. Cała puszcza wydaje się wtedy jakby czekała na wiatr. Tak. Poranki bywają tutaj wyjątkowe. Przez podwójne, drewniane… Czytaj dalej

słodko gorzko

Pojmowanie pewnych dziwnych sytuacji stwarzało mi ostatnio duży emocjonalny problem. Zawsze chciałem jakoś tak prosto sobie to wytłumaczyć, a wychodziło skomplikowanie. Nijak nie mogłem zachować odpowiedniej proporcji między tym co czuję, a tym co chcę powiedzieć. Uruchomiona prawa  półkula i cały układ limbiczny, wszystko odpowiedzialne za emocje i w końcu wypada mi z ust wiązka wulgaryzmów. Faktycznie… Czytaj dalej

Pawilon dla pand uczących się żyć dziko

Nie miałem pojęcia co to znaczy samotność. Co to znaczy mieć wreszcie święty spokój, który wcale nie jest święty. W byciu samemu nie ma nic świętego, ani męczeńskiego, przewrotnego czy też bohaterskiego. To tylko moment, w którym wszystko się zatrzymało. Z przerażeniem patrzę na swój pusty pokój, który  przypomina mi pawilon dla zwierząt. Pawilon dla… Czytaj dalej

Maryśka była moją znajomą z lat młodości. Uciekała z rodzinnego miasta zostawiając za sobą bezpieczne, prowincjonalne życie. Nie mam zielonego pojęcia co robiła przez ostatnie piętnaście lat, w sumie to mało mnie to obchodziło. Odnalazła mnie, zadzwoniła i koniecznie chciała się spotkać. Wróciła jako zupełnie inna kobieta, ja też byłem już zupełnie kimś innym. Przyjeżdżała po… Czytaj dalej

Żeby nie kierunkowskazy, których jest tu pełno, podejrzewam, że wszystkie tutejsze drogi łączyłyby się w jednym miejscu. Wielkie asfaltowe lodowisko, z którego wylewa się droga na Banicę. Podróżując z przyklejoną głową do szyby zdaję sobie sprawę z tego, że ten który ma zaznać czegoś po raz pierwszy, nie powinien się spieszyć. Nie powinien wyobrażać sobie… Czytaj dalej

Urodziłem się w upalne lato, a kilka miesięcy później przyszła zima stulecia z tumanami śniegu, który zabetonował sobą cały kraj. Jeżeli miałby nastąpić kiedyś arktyczny koniec, to podobno tak właśnie by to wyglądało. Urodzony w roku, w którym przeprowadzono symulację końca świata. Nie pamiętam, ale… może było to jakoś tak. Lawiny uderzają z nieba. W… Czytaj dalej

Złodziej bocianów

Próbuję  przypomnieć sobie jak to miejsce wyglądało kiedyś. W sumie wiele się nie zmieniło: faktura ziemi i przyklejony od góry plaster szarości imitujący niebo. Widok wydaje się zupełnie pospolity i ten sam co wiele lat temu. Jedynie od czasu do czasu pojedyncze liźnięcia słońca nadają ton wzniosłości. Może to jest właśnie boskie baczenie, utrwalanie przez… Czytaj dalej