aż chciałoby się wejść w te cienie – opustoszałe z gorąca pomieszczenia, czarne futerały drzew, budynków, płotów  i zostać dzikim lokatorem tych odbić, bezcielesnym najemcą, który nie daje się wiórom gorąca do końca oczernić    zrzucić z siebie porcelanę potu, lepkie włosy wpuścić w mżawkę promieni, niech się zamieni w falowanie ciepła, a potem tylko… Czytaj dalej