przydałby się lep na koszmary, doczepiony do żyrandola nocy sznurem z perseid przydałaby się płynna skóra, której fale psułyby równe ściany, a plusk języka topiłby spocone wargi nie lubię kiedy do mnie wracasz, nie masz twarzy, pełzający worek kości zaszyty spazmami najgorsze, że potem nie pamiętam czy cię otworzyłem, czy rozdarłem skórzane ubranie, nie pamiętam… Czytaj dalej