wpadłaś mi na plecy, na krzyż, bym mógł nieść cię dalej, powieszą nas nad drzwiami i usłyszę: wreszcie sami   będziemy oddychać betonem, porowatą strukturą stali, przymocowani do siebie zbrojoną konstrukcją związaną palcami   będziemy patrzeć jak starzeją się dywany, jak znikają zasłony dni za oknami, jak poruszają się meble wzdłuż ściany, jak rzucamy blady cień… Czytaj dalej

ciągłe migotanie komór napędza mi koła ślepi   podobno niewidomi chodzą tylko do przodu więc idę   wskazującym rysuje kierunek: tam -> w górę i koślawy krok: lewa, prawa sprawia, że się poruszam, tylko ta końsko-szpotawa ciągle skręca w lewą stronę   i nie mogę zapanować nad pragnieniem charczę, milknę, wyłączone narzędzie mowy pewnie z braku… Czytaj dalej

drzwi

przez otwarte drzwi serca wieje spod żeber   tętniące, pokryte lakieropodobną limfą, dwuskrzydłowe, łuszczące się żyłami w głąb bioder   ilekroć je zamykam, trzaskam nimi, zakrywam kratą milczenia to je otwiera od strony pleców przeciąg   a może gdybym komuś kazał się tam włamać, użyć wytrychów z dotyków, może gdyby udało się rozebrać ten sejf z… Czytaj dalej

maść na oczy

nakłada się cienką warstwą żeby pył łez nie rozdrabniał widoku   wcierasz palcami do czaszki i świeci, zamkniesz powieki i zaczyna pachnieć   a tu wokół zepsute krajobrazy naprawia południowe słońce, dba o skórę z taką lekkością, wchłania się tak łatwo   a ja taki niesmaczny, tyle we mnie kości, niepełny, niesprawny bo źle widzę… Czytaj dalej