To nie jest tak, że jestem przewrażliwiony na punkcie Małej. Nie brakuje mi dystansu i uważam, że to dobrze, że ma swój świat, przyjaciółki, kolegę, którego imię nadal jest dla mnie tajemnicą. Powtarza, że nie może mi go przedstawić, bo go nastraszę i się więcej do niej nie odezwie. Oczywiście przesadza, nigdy bym tego nie zrobił. Chociaż sam nie wiem. A jeżeli gówniarz jest łobuzem, ma nową deskorolkę ze świecącymi kółkami, a ona  wpatrzona w te światełka, zaraz do mnie przyjdzie i powie:

– Tato musisz mnie zrozumieć! Taka deskorolka jest mi bardzo potrzebna. Będę jeździła, naprawdę! Tato jak mi jej nie kupisz pójdę do mamy, ona mnie zrozumie.

No właśnie, dziewięcioletnie dziewczynki szybko łapią co to jest szantaż emocjonalny, a potem to już im tak zostaje. A kiedy są starsze zaczyna się tłumaczenie, że to inteligencja emocjonalna, a faceci nie mają o tym zielonego pojęcia. Już współczuje temu, którego imienia jeszcze nie znam, bo załatwi go szybciej niż zdąży się zorientować.

Ostatnio odkryłem, że moja córka w swoim telefonie, w obszernej galerii, którą nazwała – To tylko ja –  posiada zdjęcia… nad wyraz dorosłe. Dziubek, włosy przerzucone na bok i z dziewięciolatki zrobiła się trzynastolatka. Pełno selfie,  gest rogów, który kiedyś sam pokazywałem na koncertach. Ale ja miałem wtedy z 16 lat. Przestraszyłem się.  

– Po co ci takie zdjęcia? Komu to wysyłasz?

– Jakie zdjęcie?

– Takie… Mała! Dziubek? Przecież ty nawet nie jesteś do siebie podobna. Wyobrażasz sobie, że ja robię sobie selfie? Jak bym wyglądał? Pomyśl czasami.

– No to nie oglądaj moich zdjęć.

– A to dlaczego?

– Dlatego.

Tu muszę zaznaczyć, że podobne odpowiedzi będą przez nią wykorzystywane w życiu dorosłym. Na przykład w sytuacji kiedy ten, którego imienia jeszcze nie znam będzie się dopytywał: dlaczego się nie odzywa, czy coś się stało, dlaczego się gniewa i wtedy z pewnością usłyszy:

– Bo dlatego.

Dorasta szybciej niż mi się wydaje.

– Nie podoba mi się to i proszę nikomu takich zdjęć nie wysyłać.

– Głupi jesteś. Przecież ja nikomu nie wysyłam.

Nie mogłem też się z tego śmiać, bo bym ją uraził, więc zachowałem ojcowską powagę. Potem sobie pomyślałem, że jeżeli dzieci bawią się w dorosłych, a dorośli robią takie rzeczy to musi wynikać z ich niedojrzałości.

Hmmm jestem jednak przewrażliwiony. Nie wiem sam.

***

Ostatnio dostałem sms od Małej: Tato musisz mi bardzo pomudz, to warzna sprawa. Zdecydowanie muszę jej pomóc, bo jak patrzę wszystkie moje starania o to, aby pisała poprawnie właśnie legły w gruzach.

Oczywiście odpisuję, że pomogę.

– Wiesz jest taka sprawa – Mała ma poważna minę jakby wreszcie chciała przedstawić mi tego swojego… kolegę. – Chcę założyć konto na YouTube i będę tam umieszczała swoje filmiki. Takie wiesz… jak robię “slajmy”, bransoletki, piasek kinetyczny i takie różne. Będę pokazywała moją rodzinę. No będę taką blogerką. Videoblogerką.

O Matko Boska, były zdjęcia, a teraz będą filmy.

– Wydaje mi się, że jesteś na to za mała. Do tego trzeba mieć statyw, dobrą kamerę, posprzątane w pokoju, a ty masz bałagan.

– No to posprzątam. Tato, zobacz ta dziewczynka nagrywa razem ze swoją mamą. Ona ma już tysiąc subskrypcji. Tatoooo, załóż mi kanał.

– Ale pod jednym warunkiem: przed publikacją będę musiał zobaczyć każdy materiał, który ty jako profesjonalna vidoblogerka będziesz publikować. Zgadzasz się?

Nie była z tego zadowolona, ale się zgodziła.

– A jak ma się nazywać ten twój kanał?

– Słodki jednorożec.

No tak, jak inaczej mógłby się nazywać. Teraz wszystko ma w jednorożce. Nawet etui na telefon, przez który pozwoliła mi ostatnio rozmawiać. Byliśmy w pizzerii, a ja nawijam przez niebieskiego jednorożca o poważnych sprawach, z poważną miną.

Liczyłem na to, że jej słomiany zapał szybko się skończy, że nie przełamie swojej nieśmiałości do nagrywania siebie i opowiadania tego co robi. Założyłem jej ten kanał i po tygodniu działalności Małej tego pożałowałem.

***

Od tej pory zaczęło się nagrywanie wszystkiego co robiła. Jak wygląda jej pokój na święta, zabawki, otwieranie prezentów. Pełna dokumentacja. Oczywiście na filmach pojawiałem się też ja.

– A tam za biurkiem siedzi mój tata. Tato pomachaj moim fanom. No pomachaj. Jeżeli wam się podobało to poproszę o łapki w górę i wpisy pod filmem. Kocham was.

Stałem się nieodzownym elementem jej videobloga. Być może chciała mi w ten sposób wynagrodzić te głupie zdjęcia i to że jej pozwoliłem robić to, co sobie wymarzyła. Starałem się być jak najbardziej wyluzowany i za każdym razem pozdrawiałem jej dziesięciu, jakże oddanych subskrybentów.

***

Do kolejnego filmu Mała potrzebowała kilku rzeczy: przeźroczystego kleju, płynu do prania, barwników roślinnych, brokatu i jakiś plastikowych pudełek. Oczywiście dostałem to bardzo skrupulatnie rozpisane. Oczywiście kupiłem, bo pomyślałem, że może to ją będzie rozwijało manualnie, że jeżeli to przedstawi na tym swoim videoblogu to się czegoś nauczy.

Mała usiadła przy stole skierowała na siebie kamerę i zaczęła nagrywać.

– Moi kochani dzisiaj będę robiła „slajma”. Oczywiście każdy z was może takiego „slajma” zrobić. To jest to bardzo proste. A więc zaczynamy…

– Nie zaczyna się zdania od A więc – krzyknąłem z łazienki, tym samym dając jej znać, że słucham o czym mówi.

W sumie rozpoczynanie zdania od a więc nie jest wcale gorszym początkiem niż wiele innych wyrazów, w szczególności spójników. Ogólnie chodziło mi o to, żeby wiedziała, że jestem obok.

Natomiast ja  podążając w kierunku swoich noworocznych postanowień, zrozumiałem, że jeżeli ma się ziścić to co zaplanowałem, to muszę mieć punkt wyjścia. Moim postanowieniem, jak co roku zresztą, jest zrzucenie zbędnych kilogramów, abstynencja, dieta i ogólnie zdrowy styl życia. Niestety mężczyzna w pewnym wieku budzi się rano i zauważa, że jego mięśnie zamieniły się w galaretowatą masę, w pasie przybyło kilka kilogramów i jeżeli by tak spojrzeć z dystansu, to zaczyna przypominać kogoś kto połknął piłkę.

Postanowiłem, że punktem wyjścia będzie zdjęcie, które wykonam sam sobie w lustrze. Będzie mi przypominało jak wyglądałam, a przez to mnie zmotywuje do wysiłku, wyrzeczeń, poświęceń. Przynajmniej do lata. Złapałem za telefon, stanąłem przed lustrem i pstryk. Zrobiłem zdjęcie z przodu, poprawiłem z boku. Tył wyszedł nieostry. Starczy.

– Tato co ty robisz?

– Aaaa nic. Znaczy szukam motywacji, żeby się odchudzić.

–  A po co się będziesz odchudzał?

– No bo trochę przytyłem. Zobacz.

I wypiąłem brzuch do lustra.

– Tak się starzeją mężczyźni córeczko. Rośnie im brzuch, pojawia się siwizna, człowiek robi się powolny i zaczyna niedowidzieć.

– To znaczy, że ty się teraz badasz się na starość. Tak?

– O właśnie badam swoją starość. Świetne określenie.

Cholera zabrzmiało to tak jakbym wybierał się na badanie prostaty.

Po chwili ciszy usłyszałem:

– Jeżeli wasi rodzice też się badają swoją starość piszcie komentarze pod filmikiem. Może też robią sobie selfie – to udostępniajcie również. Jeżeli wam się podobało to dawajcie łapki w górę. I oczywiście zapraszam do subskrypcji mojego kanału. Zobaczycie tu dużo ciekawych rzeczy. Pozdrawiam. Papatki. Do kolejnego odcinka. Tato pomachaj do kamery.

Niechętnie, ale pomachałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *