Architektura rozmowy

To co ostatnio się we mnie zalęgło, to jakiś strasznie smutny monolog lub udawany dialog z kimś, kto nie potrafi mówić. Z powodu odkrycia tej… zależności, straciłem trochę pewności siebie. Z kolei nabrałem przekonania, że o ile słowa obrazujące to, co się czuję mają swój ciężar, o tyle powiedzenie ich prosto w oczy jest prawie niewykonalne lub niezwykle trudne. Oczywiście w pewnych sytuacjach. Powodem tychże trudności stało się błędne idealizowanie i pragnienie, które ma więcej mocy, niż racjonalność, rozsądek i chyba uczucia wyższe. Pragnienie skutkuje pożądaniem, a to materia, w której się topisz lub tylko wskakujesz żeby popływać. W jednej i drugiej sytuacji, przyczyną upadku może stać się zwykły skurcz serca.

Być może nie ma nic złego w pisaniu dwuznaczności, czy tworzeniu tandetnego resentymentu, bo ważniejszy wydaje się sam proces tworzenia i wydobywania z siebie tego, czego nie umie się powiedzieć. Stąd też wnioskuję, że moje przesilenie było raczej wynikiem zbędnych oczekiwań. Ale gdyby się tak głębiej zastanowić, to czy nie są one nam potrzebne? Czy czasami nie są ważniejsze, niż trwałość tego co jest? Czyż nie są utleniaczem nudy, izolacji czy nie działają jak fluoksetyna, która powoduje, że człowiek czuje się dobrze. I chyba nie ma co się szarpać z absolutem, z szekspirowskim uniesieniem, a należy działać odruchowo i spontanicznie, a w konsekwencji poznawać i uczyć się.

Może dlatego był mi potrzebny mój smutny dialog, może każdy powinien czasami porozmawiać z kimś kto nic nie mówi. Tylko po to, aby pozbyć się kompleksów, poczucia winy, uczucia uzależnienie od drugiej osoby czy też tak zwyczajnie przestać odczuwać to, że się jest samemu.

Jednak milczenie podparte pragnieniem było czymś najgorszym czego doświadczyłem. Dręczące oczekiwanie, które zdawało się nie mieć końca. I wplątana w to nieuchronna wizualizacja. Podstępne obrazy, które zapełniają głowę, prowadząc w głąb wrażenia obecności kogoś.

Bachhh i skurcz serca.

Cóż tak się kończy pływanie w pożądaniu lub brak wiedzy jak skutecznie się utopić.

Czasami milczenie ma w sobie tyle emocji, że aż strach pomyśleć co by było, gdyby ludzie faktycznie zaczęli ze sobą rozmawiać, a nie mówili do samych  siebie, o tym czego pragną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *