To nie jest tak, że jestem przewrażliwiony na punkcie Małej. Nie brakuje mi dystansu i uważam, że to dobrze, że ma swój świat, przyjaciółki, kolegę, którego imię nadal jest dla mnie tajemnicą. Powtarza, że nie może mi go przedstawić, bo go nastraszę i się więcej do niej nie odezwie. Oczywiście przesadza, nigdy bym tego nie… Czytaj dalej

Fenomen obojętności

Ostatni weekend spędziłem w domu. Głównie z powodu upałów i tego, że nienawidzę topiącego się asfaltu oraz jego zapachu. Niezmiennie kojarzy mi się ze spoconymi robotnikami drogowymi, którzy drewnianymi szpachlami rozcierają czarne, parujące bryły. Robią to w takim beznamiętnym skupieniu, jakby dostali taką robotę za karę i teraz pokutują. Gotują się w kraciastych koszulach, w… Czytaj dalej

Architektura rozmowy

To co ostatnio się we mnie zalęgło, to jakiś strasznie smutny monolog lub udawany dialog z kimś, kto nie potrafi mówić. Z powodu odkrycia tej… zależności, straciłem trochę pewności siebie. Z kolei nabrałem przekonania, że o ile słowa obrazujące to, co się czuję mają swój ciężar, o tyle powiedzenie ich prosto w oczy jest prawie… Czytaj dalej

Jak zabija się świnie?

Poranki są tutaj… najszlachetniejsze. Nawet bym powiedział, że mają wiele wspólnego z kryształem, szczególnie wtedy, kiedy jest mróz. Nieruchoma, powleczona szronem jak jasną glazurą przestrzeń. Idealnie proste świerki, potężne dęby, których rozszczepione przez błyski gałęzie nie rzucają cieni. Cała puszcza wydaje się wtedy jakby czekała na wiatr. Tak. Poranki bywają tutaj wyjątkowe. Przez podwójne, drewniane… Czytaj dalej

O przykrych rzeczach zazwyczaj opowiada mi wódka, która toczy się w gardle gorzko ocierając o serce. Zajmuje dno kieliszka, tak jak zajmuje się czyjąś uwagę. Ciekawe ile jej we mnie się zmieści, ile jej mogę sobie przeznaczyć na odwagę. Przez lament popsutych żarówek większość moich rzeczy wydaje się płaska. Naostrzone opuszkami palców mnożą poziomy, a… Czytaj dalej