ostatnio usłyszałem, że ciśnienie rozsadzi mi serce, parafina krwinek zastygnie w małym palcu i sknoci prześwit naczyń   przez otwór owalny wpłynie tyle pytań, że na hakach znaków zapytania uda się powiesić całe życie   wypcha się nimi, oczywiście pod narkozą rozmów, niejeden, który uważa, że można wszystko   mówią, że pierwsze załamują się kolana, potem… Czytaj dalej

tiry zajeżdzają mi drogę   na kołach krople asfaltu prostytuują się z gumą   wręcz widzę jak wypełnia się bieżnik, jak nagle łysieją od nadmiaru czerni   zakamuflowane błotem naczepy mają niewyraźne napisy na bokach coś jakby…   PRECZ Z ABSOLUTYZMEM   chyba, że coś źle tłumaczę z rosyjskiego   nasączone szybkością wyciekają za granicę   w tym… Czytaj dalej

Złodziej bocianów

Próbuję  przypomnieć sobie jak to miejsce wyglądało kiedyś. W sumie wiele się nie zmieniło: faktura ziemi i przyklejony od góry plaster szarości imitujący niebo. Widok wydaje się zupełnie pospolity i ten sam co wiele lat temu. Jedynie od czasu do czasu pojedyncze liźnięcia słońca nadają ton wzniosłości. Może to jest właśnie boskie baczenie, utrwalanie przez… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Siódmy – koniec.   dzisiaj w sprawie strachu, bo mi się dzielnice walą w stronę rzeki   bo wybrukowany nurt ulic zdeptany falą kamieni, tłoczy się pod kościoły, i przepełnia wodą dzwony   z zapomnianych placów wypływają statki z piaskowca, a poszarpane żagle macew opuszczają żydowski cmentarz   nawet nie myślę, że… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Szósty – hmm…   obawa, że to mnie pokona jest większa niż to, że tak naprawdę się stanie   ten bełt nocy co łamie się nade mną, co go palcem wgniatam w oczy jest zarażony wścieklizną ciszy i waruje przy mnie   zdrapane z nudów torfowiska skóry nadają się tylko do podpalenia… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Piąty – ach ta wiosna.   pewnie dopiero się poznali bo dłonie wplecione w zagłębienia kości, bo patrzą na siebie jakby nic nie widzieli   on ma jej puder na policzku, kawałek skóry zarażony różanym zapachem   wyglądają na zaangażowanych   trzymają się mocno ze strachu, że się rozpadną, i nie pojmują… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Czwarty – atomowy.   pojmowanie dlaczego pewnych składników chemicznych nie można mieszać z alkoholem dla spragnionego spokoju jest… trudne   niektóre związki łatwo rozpuszczają się w tłuszczach i łączą z białkami, te w życiu też się łączą, ale z tłuszczem krzyków, ze ściętym białkiem oczu, uwalniając przy tym żrącą rdzę ciszy… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Trzeci. Dzień Kobiet… wdzięczny temat.   zezwalam ci na co chcesz, na to, że rwiesz ze mnie szmaty skóry, że zbierasz w zaciśnięte pięści moje włosy, że grymasisz jak nic nie mówię, tylko patrzę jak się rozpadasz na drobne słodkości   uwielbiam gdy mówisz: tylko ty potrafisz mnie rozgryźć, więc pospiesznie wkładam… Czytaj dalej

Siedem dni  i siedem wierszy. Drugi, wyczekany…   wszędzie bąble cumulusów pędzące do siebie, ubite w perłową pianę stają się prawie betonowe   drażni mnie, że żyją tylko trzydzieści minut, a ich ciała lewitują dalej w łąki, rozsypując prochy cieni   przyjdzie mi w nich grzebać, w tym napuchniętym powietrzu, w tej rozdętej bieli, która… Czytaj dalej

Słowo się rzekło, wyzwanie przyjęte – siedem dni i siedem wierszy. Pierwszy, podpatrzony… *** umówiliśmy się na niekochanie, na spożywanie siebie w dzień święty, a nie w powszedni   na zajmowanie się swoimi sprawami, żeby zapomnieć czym jest opętanie   umówiliśmy się, na niespotykanie i w miejscach publicznych zajmujemy oddzielne kolejki   wymiotuję tobą z… Czytaj dalej