ćwiczenie

a może niech to się tak skończy:

zasupłane ciało

w poplątanej formie,

i korowód mięśni wygięty w pałąk,

i skupiona procesja krwi

płynąca w głąb,

milcząca na stacjach:

serce —> krtań —> struny głosowe

 

takie ćwiczenie,

żeby ciało nie zmieniało pozy:

 

ręce przy sobie,

i nie oddychać,

nie mrugać,

zasypiać

 

przysypane kocem zwłoki,

poduszka bez koronek pachnie potem,

garnitur wiszący w szafie – naftaliną,

aż się prosi, żeby to ze sobą połączyć,

w taką symulację grzebania

tylko bez żałobnych płaczy

 

nikt radia nie słucha z nadzieją,

a tam nadają tak optymistyczną pogodę:

 

na wieczne odpoczywanie…

niech świeci słońce,

a wieczorem zmartwychwstanie nocy

 

takie ćwiczenie…

 

na siłowni bezdechów,

które udowadnia,

że więcej nie da się podnieść

 

takie ćwiczenie…

 

na rozprostowanie kości,

bez nadwyrężania ciała

 

takie ćwiczenie…

 

na umiejętne topienie się

w zupełnej ciemności

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *