nie ukrywam swojego rozczarowania

tym, że próbując odkryć

ile wynosi masa twoich spojrzeń

nadal świecę pustkami

 

słabo znam się na fizyce,

pewnie dlatego

nie pojmuję co się przyciąga,

a co odpycha,

co oddziaływuje

na popsute bieguny serca

 

to trochę tak jakbym biegł

ze szkieletem parasolki w dłoni,

a ta wyposażona w nieruchome zawiasy

sprawia, że się nabieram

na to, że mnie chroni

 

więc ja pod wiatr,

ze schyloną głową,

choć wszyscy wokół krzyczą,

że tylko wariat trzyma tak mocno

coś co się już dawno zepsuło

 

nie rozumiem barw twoich spojrzeń,

moje wyliczenia mówią

o różnych długościach fal,

więc w uzyskanym widmie światła

nie ma widoków na poprawę

 

czuję się rozczarowany

swoją niewiedzą o tobie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *