Zmarzliny

Wszystko się we mnie rozlatuje.

Częstoskurcze serca, arytmia uczuć.

Muszę się zregenerować, opanować drżenie rąk, na urlop muszę uciec.

Ooo do Norwegii wyjadę.

Tam odpocznę.

Będę spacerował po fiordach, zwiedzał z mapą wieczne zmarzliny.

Kompas ustawię na północ, na ciągły dzień, na gwiazdę polarną.

Zrobię selfie z najstarszym Stavkirke. Udam się w zapach starych desek, w szkieletowe konstrukcje i ołtarzowe malowidła. Będzie tak surowo, że zdjęcia wyjdą czarno-białe. I dobrze. Żeby je pokolorować, trzeba będzie wszystko sobie szczegółowo przypomnieć. Klepka po klepce, słup po słupie, po każdym kamieniu, wyprawa w pamięć, po skąpe norweskie kolory.

Podobno łatwo tam znaleźć natchnienie. Tylko, że zimno, ale mi to nie przeszkadza. Zimno łatwo miesza się z pustką, a tego pełno we mnie. Może nie będzie tak źle.

Przewodnik podpowiada – Norwegia to opiekuńcze państwo, jedno z doskonalszych, pełne dobrych ludzi i niezmienionej przyrody.

Obym tylko wrócił, bo może mi się spodobać.

Podobno państwo dba o ciągły dostęp do książek, o to żebyś się zaczytywał w najdalszym jego krańcu. Żebyś mógł marzyć o słońcu. A kiedy poziom endorfin okaże się niski, przepiszą ci książkę, bo zapewne dawno już nie łykałeś czyiś słów na dobranoc.

Przewodnik podpowiada – jedź w góry.

Masywy złożone z minerałów, góry Jotunheimen utopione w mroku. Na szczytach lodowe czapy, żeby dać im łagodniejszy wygląd. Jakby marketingowa zagrywka, dla turystów z całego świata: chodźcie, oprócz skał mamy jeszcze śnieg. Coś tam jeszcze żyje, topi się w słońcu, spływa leniwie, zamienia w lodowiec. Zwiedzajcie. Spacerujcie bez strachu o swoje życie. Tylko tu, koncentracja szczytów nie do zdobycia. Można tylko podziwiać.

A gdybym tam został, doczekał się nocy polarnej?

Miesiące ciemności.

Miesiące szukania się po omacku, po dotyku. To by było coś. Słuchać jak nadchodzisz, bo przecież nie można być… tak na stałe samotnym. Szczególnie w ciągłej nocy. Ludzie muszą tam być blisko siebie. Tak mi się wydaje. Tak blisko, że już bardziej się nie da. Jak jedna myśl, jeden oddech, jeden smak śliny, jak okryci jedną skórą, stopioną przez gorące ciała.

Podobno w Rjukan można znaleźć ciężką wodę, która ma wyjątkowe zdolności tworzenia i polaryzacji wiązań wodorowych. Idealna do chrztu, niby niewiele różni się od zwykłej, ale ma śmiertelne właściwości. Oblane czoło, deuterowanie myśli i zagrożenia grzechami już nie ma. Zostaje tylko świadomość tego, że nie nadaje się do picia, bo w ciężkiej wodzie obmywa się tylko duszę.

Przewodnik podpowiada – W Norwegii jest wiele kempingów oferujących domki całoroczne, więc praktycznie o każdej porze roku bez trudu znajdziesz odpowiednie miejsce dla siebie.

Hmmm – trudno się temu oprzeć.

Arytmia.

Częstoskurcze.

Na urlop…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *