Żeby tak od razu, z tą szpicrutą

Przerzucam kanały w telewizorze. Nic ciekawego. Miazga obrazów: programy 34, 12, 131 szaleję z liczbami. Pożywka dla otępiałego mózgu. 42 HBO. Zaczyna się jakiś film. Pięćdziesiąt twarzy Greya. Myślę sobie, zostawię, nic lepszego mnie dzisiaj w nocy nie spotka. Czytałem kiedyś jakąś recenzję i słyszałem, że film na walentynki, zapchał wszystkie kina w Polsce. Podobno źle skonstruowana, płytka i przesadzona historia o wyuzdanej miłości, która sprzedała się w milionach. To tak z ciekawości, obejrzę początek, może mnie wciągnie.

Przez pierwsze piętnaście minut przebrnąłem: dziewczyna całkiem ładna, chłopak też niebrzydki. Klasyczna historia, on bogaty, ona trochę zagubiona, dziewica – to wszystko grubymi nićmi szyte. Przy prywatnym śmigłowcu zaczynam drapać palcami po pilocie, ale daję sobie jeszcze szansę. W kolejnej scenie on jej pokazuje swój dom i pokój zabaw. Wreszcie coś się będzie działo, jakieś życie. Kamera robi szeroki najazd na różnego rodzaju zabawki, nie przepraszam – to są akcesoria erotyczne. I zachodzę w głowę, że to wszystko do zabawy, ale w jaki sposób i gdzie? Jeszcze te pejcze, baty, kajdanki to sobie mogę wyobrazić, ale skórzany knebel, stymulatory sutków, kajdanki na nogi z drążkiem (to w sumie też mogę sobie wyobrazić), mini wibrator typu bullet czy sekretne kulki Anastasii Steel to raczej poza moją chęcią poznania. Jakoś mnie to onieśmiela, chyba że ta miotełka, to może, jeszcze…

Zaczyna być trochę ciekawiej. Pierwsze zbliżenie, dziewczyna ma ładne piersi. Potem to już słabe dialogi, akcja trąci banałem. Na koniec lańsko, bo się nie słuchała i widowiskowe odejście. Ani tam perwersji, ani dobrego sexu, tylko ten pokój mnie zaintrygował.

Idę spać.

Rano przy kawie jakoś mnie dopada. To się czuje, że facet zanurzając usta w słodkim płynie ma ochotę, na jakiś interesujący, pieprzny wieczór. Cholerny Grey – gadam pod nosem.

W pracy mnie nosi, zaczynam pisać do niej sms:

Może wpadniesz dzisiaj?

Nie wiem, mam sporo pracy, ale może :-*

Wpadnij zrobię kolację 😉

Co takiego?

Zaskoczę cię!

Nie lubię jak mnie zaskakujesz, ale przyjdę ok. 20-tej. Pa 🙂

I znów myślę o tym Greyu. Zachodzę w głowę skąd fenomen tej książki? Może faktycznie kobiety znajdują tam coś czego nie mają, jakąś podświadomą tajemnicę, która ma się okazać brakiem przyzwoitości, erotyczną eksplozją doznań. Ale żeby tak od razu, z tą szpicrutą, w przebraniu, w wysokich butach? Dopada mnie myśl, że chyba mam spore zaległości, że świat posunął się tak daleko, że zwykłe kocham cię trzeba powiedzieć przez lanie. OK, mogę zrozumieć, że główny bohater to świetnie zbudowany młody człowiek, który podoba się pewnie młodszym jak i starszym kobietom. Wysportowany, z wyćwiczoną kondycją. Można powiedzieć przykład długodystansowca. Do tego jeszcze tajemniczy, miły, dobrze wychowany, ale i agresywny, żądający posłuszeństwa. Ściema jakaś. Nijak ma się to do rzeczywistości.

Pieprzony Grey popsuł mi dzień.

Sama książka nawet nie przeszła poprawnej korekty. Trafiła na półki jako 600-stronicowa historia o niczym, o helikopterze, rozmarzonej dziewczynie i bohaterze, którego najgłębszą sentencją było: ja się nie kocham, ja się pierdolę. Fakt jest faktem, autorka sprzedała tego miliony, a jak mawiał mój nauczyciel od historii, że nawet w bzdurach, których nikt nie może odczytać – musi być jakaś wiedza. Więc przyjmuję, że coś tam z pewnością jest prawdą.

Wieczór mija nam miło. Rozmawiamy o pracy, przy krewetkach w ostrym sosie pomidorowym. Znów nasypałem za dużo chilli, ale ona mówi, że nie jest wcale ostre, że się postarałem i w ogóle ten wieczór jest bardzo miły. Lubię kiedy się uśmiecha, ma wtedy taką dziewczęcą, pogodną twarz. Swoje ciemne, geste włosy nieśmiało zakłada za uszy, a kiedy stwierdzam, że jest piękna, ma wypieki na twarzy i odpowiada: weź przestań.

Co by teraz zrobił Grey? Chodzi mi po głowie jakaś niespodzianka, coś nietypowego, zaskakującego, jakiś test na sprawdzenie tej historii. Naoglądałem się tego przeklętego filmu i zaryzykować, czy raczej tak klasycznie, spokojnie bez polotu?

Ścielę jej łóżko, zmywam naczynia, a ona kładzie się i czyta coś z dużym zainteresowaniem. Krążę po pokoju, przełączam kanały. Leży na brzuchu i trzyma przed sobą książkę. Zgięte w kolanach długie nogi i zaplecione stopy kiwają się w jedną i druga stronę. O Chryste jeszcze te koronkowe majtki. To nic, że różowe, nienawidzę tego koloru, ale dzisiaj to mógłbym je nawet … echhhh.

Spokojnie. Powoli.

– Co czytasz?

– Halo? Co czytasz?

– Aaaaa kryminał Słonie mają dobrą pamięć. Jeszcze nie doszłam kto morduje, ale mam swój typ.

– Herkules Poirot z pewnością wie, że to kobieta.

– Nie bądź świnią i mi nie mów. Chce to przeczytać.

– Ok, to się kładę.

– To się kładź.

Przechodzę wokół łóżka. Otaczam swoją ofiarę, nie spieszę się. Jej nogi i pośladki, wszystko faluje, unosi się, opada. Kładę się z boku i udaję, że oglądam telewizor. Telewizor – pośladki, majtki – telewizor.

I wtedy mnie olśniło. Nawet się nie zastanawiałem.

ŁUP. Aż jej Agatha Christie z rąk wypadła.

Na jej lewym pośladku pojawiła się moja odbita dłoń, początkowo różowa, potem czerwona, aż wreszcie głęboko sina. Ręka też mnie zapiekła, nawet bardzo. Uśmiechałem się do siebie z dwóch powodów: że trafiłem w cel i że za chwilę nastąpi burza uniesień, erotyczny eksperyment jak z tego przeklętego filmu.

Jej głośne Auuuuuuu przerwało moje przemyślenia. To było bolące Auuuuuu. Otrzeźwiałem i dotarło do mnie, że chyba mi nie wyszło.

Kiedy się odwróciła to nie miała już miłej, dziewczęcej twarzy. Zaciskała zęby, a jej oczy wyglądały jak kocie, z wielkimi, wściekłymi źrenicami.

– Uderz mnie gnoju jeszcze raz, a powiem ojcu i dostaniesz taki wpierdol, że do końca życia zapamiętasz.

Po czym ubrała się i wyszła.

Niech cię jasny szlag trafi Christianie Grey i ciebie E.L. James.

3 Comments Żeby tak od razu, z tą szpicrutą

  1. stelciak

    Jejku! Dzisiaj się włóczę po różnych blogach i czytałam to i owo, niektóre wpisy były nawet dobre. Twój wygrał. Nie czytałam go z miną, którą mogę zobrazować 😐 Od początku do końca budził zainteresowanie i różne emocje. Szczerze się zaśmiałam! I rozczuliłam. I poczułam się super, że ktoś myśli podobnie o Greyu. Obserwuję Cię od dziś!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *