Szanowny Panie

Wyrósł mi synek. Dorósł cholera. Nawet nie wiem jak to się stało. Niebawem kończy prawo, a to jakimś cudem zawsze wchodziło mu do głowy. Rozumie logicznie paragrafy i rozdziały, prawo karne zna na pamięć, a ja co najwyżej przepisy drogowe. Nawet jeżeli bym coś przeskrobał, a on musiałby mnie bronić i tak bym nie wiedział czy mówi dobrze czy kłamie. Ostatnio przysłał mi Ustawę o samorządach gminnych – Ucz się ojciec bo roboty nie dostaniesz. Nie przebrnąłem, nie dostałem.

Spotyka się zasmarkaniec z dziewczynami, a one nie chcą od niego odchodzić. Robi to lepiej ode mnie i nie wiem po kim to ma.  Cwaniak mały wybiera je z rozwagą, jakby kartki przewracał, czyta, poznaje, uczy się na pamięć. Może to i dobrze, bo tylko takie poprzewracane są warte uwagi.

Wiem, że wypijemy ale potem się śmiejemy bo wymyśla gry i zabawy. A teraz ojciec liczymy do dziesięciu, potem ja mówię liczbę, odejmujesz, podajesz wynik i zaczynamy liczenie od nowa. Zawsze się pomylę, sknocę coś, odejmę nie to co trzeba. Przynajmniej ze sobą rozmawiamy. Powie Pan, że to nie zdrowe, nie przystoi, ale ja mu nie bronię. Jeszcze się napatrzy trzeźwo, ze smutkiem na to co tu mamy. Jeszcze mu przyjdzie cholera walczyć o swoje, bo ja mu już nie pomogę.

Wierzę, że da radę. Ostatnio jego pierwszy rozwód, odpisał na pozew. Niech Pan czyta:

Reasumując niewątpliwe jest, że pomiędzy stronami nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego i dlatego zasadnym  jest orzeczenie rozwodu bez orzekania o winie którejkolwiek ze stron. Jednakże w kontekście pozostałych roszczeń powódki tj.: ograniczenia praw rodzicielskich, wysokości alimentów oraz uregulowania kontaktów z synem mam wrażenie, że powódka nie jest do końca świadoma konsekwencji jakie mogą płynąć w stosunku do naszego syna w szczególności z ograniczenia praw rodzicielskich oraz uregulowania kontaktów. Mam jednak nadzieję, że dojdziemy z powódką do porozumienia dla dobra naszego dziecka.

Sam do tego doszedł, że powódka jest nieświadoma, że reasumując i niewątpliwie i w kontekście, przecież ja nawet takich słów nie znam. No mądry jak cholera.

Dzisiaj znów przyjeżdża. Pisał: ojciec idziemy na piwo. Pewnie zostaniemy w domu bo mi się nogi często plączą i razem wyglądamy jakbyśmy byli kolegami. No chyba zachowam odrobinę powagi i upijemy się na kanapie, bez podania przyczyny dlaczego robimy to sami.

Szanowny Panie.

Piszę, bo się martwię o niego, bo wiem, że już niebawem będę dzwonił, a on nie będzie odbierał, że roboty nie dostanie, bo tyle jeszcze przed nim. Może Pan pomoże, szepnie słowo komu trzeba. Trzeba pomóc prawnikowi, bo sam nie da rady. Może przyjdzie mu się żenić, dom kupić, rodzinę utrzymać, musi chłopak być jak facet, musi być odważny. Wiem, że Pan może pomóc, a ja się odwdzięczę jak się kiedyś spotkamy.

Mówię Panu, wyrósł mi synek, wyrósł nie od parady.

Z poważaniem
Ojciec

1 Comment Szanowny Panie

  1. Luśka

    Drogi Panie,
    choć nie pochwalam protekcji to Pana list odbieram raczej jako rekomendację. Gratuluję syna roztropnego i myślącego – dość analityczne – a to rzadkie u dzisiejszej młodzieży. Niech chłopak nadal pobiera nauki w wielkim mieście, stroni od palenia czegokolwiek i złych kobiet, a gdy tylko obroni dyplom – niech zgłosi się do mojej kancelarii.
    Gdy myśl jego nadal będzie świeża, a głowa wolna od toksycznej miłości – posada będzie na niego czekała.
    Łącze pozdrowienia.
    Mecenas od spraw beznadziejnych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *