Wygnanie poliamorii

To miasto obraża wielki świat zapachem kebabów, frytek, reklamą amerykańskich burgerów robionych z wieprzowiny. Często wieczorami obserwowałem pląs młodych ludzi przypominających idoli z teledysków, serialowych amantów, podrobionych modelek. Zupełnie jakbym brał udział w jakimś podrzędnym przedstawieniu lub małobudżetowym filmie. Ten obraz zakrzywia rzeczywistość w stronę panoszącej się tandety i bulwersuje mnie brakiem jakości i znaczenia…. Czytaj dalej

Naprawiam zegarki na czas!

– Zajedziemy do zegarmistrza. To zajmie kilka minut. Muszę naprawić ojcu zegarek, znaczy wymienić pasek, bo urwał w pracy. Bardzo go lubi, wpadł mu nawet raz do rozrobionego betonu, ale go uratował. To stary elektronik, pamiętasz, taki który dostawaliśmy na Komunię Świętą. – Nie mów, że on jeszcze działa? Miały po szesnaście melodyjek, srebrną kopertę,… Czytaj dalej

Pij powoli cz.1

Tu wszystko jest na opak. Stary Rynek, na którym kiedyś rosły piękne drzewa wycięto i wyłożono czerwona cegłą. Fontannę zmieniono na wystający ze środka podest, o który potykają się samotni turyści cofając się i niezgrabnie robiąc zdjęcia zabytkowym kamienicom. Pełno tu brudnych ludzi. Śmierdzących uryną i potem, zupełnie jakby ktoś o nich zapomniał, a jedynym śladem… Czytaj dalej

Nikt nie klęczy, nikt nie płacze

Powoli zbliżał się wieczór. Rozdarte chmury wędrowały po niebie, jakby nie pasowały do tego nastroju, jaki panował między dwoma mężczyznami siedzącymi przy ognisku. Nie było między nimi nic nadzwyczajnego, tylko szary, poszarpany spokój. Życie potrafi być tak mocno skomplikowane, tak rozdarte jak te chmury, które onieśmielają, każą wzdychać, myśleć. Rozmawiali kiedy ogień powoli dogasał. W… Czytaj dalej

Życie o powtarzalnym smaku

Dzisiaj znów wstałem z bólem głowy. Nidzie nie mogłem znaleźć tabletki z krzyżykiem, żeby się przed nią wyspowiadać z wczorajszego dnia. Monotonia okłamywania samego siebie staje się nawet do zniesienia, zależy tylko od tego ile wypije się wieczorem. Ogólnie przyjąłem zasadę, że jeżeli nie zasypiam to piję, a jeżeli zasnę to będę miał czas, żeby… Czytaj dalej

Dym z papierosa

Chodnik do wejścia na cmentarz prowadził wzdłuż wysokiego ceglanego muru, który mocno zniszczony przechylał się tak, jakby miał za chwilę przewrócić się i przygnieść przechodniów. Był wiekowy, wykonany pewnie jeszcze za panowania cara. Pamiętał wszystkich, którzy przeszli przez niego i chyba pod tym ciężarem zaczął się chylić ku ziemi. Furtkę, prowadzącą do małej cmentarnej kaplicy… Czytaj dalej