„Indywidualna treść modelu”

Jej obrazy widziałem na jakiejś wystawie będąc przypadkiem u przyjaciół w Warszawie. Była to wystawa mieszana, więc na ścianach galerii wisiało tylko kilka dzieł artystki, o której będzie mowa. Stałem przed nimi z brodą podpartą dłonią, podchodziłem bliżej, oddalałem się z zamkniętym jednym okiem, prawie jak jakiś znawca sztuki. Brakowało mi tylko fajki, którą mógłbym… Czytaj dalej

Uśmiech Mona Lisy

Od rana miałem wrażenie, że Maryśka mnie unika. Ucieka gdzieś wzrokiem, znika z takim półuśmiechem, który świeci niechęcią, bladymi ustami, którym nie chce się rozmawiać. Jak Mona Lisa tylko, że chodzi do kibla, do kuchni, a czasami leży przed telewizorem. Oczywiście mogłem zadać jej pytania typu co się stało, dlaczego jest smutna, ale i tak… Czytaj dalej

wpadłaś mi na plecy, na krzyż, bym mógł nieść cię dalej, powieszą nas nad drzwiami i usłyszę: wreszcie sami   będziemy oddychać betonem, porowatą strukturą stali, przymocowani do siebie zbrojoną konstrukcją związaną palcami   będziemy patrzeć jak starzeją się dywany, jak znikają zasłony dni za oknami, jak poruszają się meble wzdłuż ściany, jak rzucamy blady cień… Czytaj dalej

ciągłe migotanie komór napędza mi koła ślepi   podobno niewidomi chodzą tylko do przodu więc idę   wskazującym rysuje kierunek: tam -> w górę i koślawy krok: lewa, prawa sprawia, że się poruszam, tylko ta końsko-szpotawa ciągle skręca w lewą stronę   i nie mogę zapanować nad pragnieniem charczę, milknę, wyłączone narzędzie mowy pewnie z braku… Czytaj dalej

drzwi

przez otwarte drzwi serca wieje spod żeber   tętniące, pokryte lakieropodobną limfą, dwuskrzydłowe, łuszczące się żyłami w głąb bioder   ilekroć je zamykam, trzaskam nimi, zakrywam kratą milczenia to je otwiera od strony pleców przeciąg   a może gdybym komuś kazał się tam włamać, użyć wytrychów z dotyków, może gdyby udało się rozebrać ten sejf z… Czytaj dalej

maść na oczy

nakłada się cienką warstwą żeby pył łez nie rozdrabniał widoku   wcierasz palcami do czaszki i świeci, zamkniesz powieki i zaczyna pachnieć   a tu wokół zepsute krajobrazy naprawia południowe słońce, dba o skórę z taką lekkością, wchłania się tak łatwo   a ja taki niesmaczny, tyle we mnie kości, niepełny, niesprawny bo źle widzę… Czytaj dalej

w pacierzach masz ciemne włosy, pewnie od nadmiernego przekładania  różańca loków między  palcami   może od słów podatnych na krzyżowanie   od porównania do ciała, które nie smakuje bo nie ma w sobie soli potu   może od znaku pokoju, który tak łatwo wymalować w złość   w tle znika cała chmura myśli złożona w kroplę zimna  … Czytaj dalej

Nie chcę już tego słuchu, który mi donosi jak w drugą stronę zakręcają się słoje drzew. Jak trzaski fałszywych zdań rąbane na migi idą w ogień. Taka była potrzeba, aby pod naporem grud zimna połamać sobie palce, teraz kości wywrócone na lewą stronę nie zbudują gestu: amen. Huczą przeciągi, w których tulą się do siebie… Czytaj dalej

To co cię może spotkać, kiedy myślisz o nerkach. Cz. 2

Ulicę Puławską wypełnił śnieg i padał nadal. Chodniki przypominały wąskie górskie ścieżki, samochody wielkie zaspy, a wystające kikuty drzew pozostałości po niszczycielskiej lawinie. Magda trzymając kołnierz, z pochyloną głową starała się przejść na druga stronę ulicy i schować się bezpiecznie w wejściu kamienicy. Pomyślała, że z wielką przyjemnością zacznie oddychać ciepłym powietrzem klatki schodowej, że nie… Czytaj dalej

dajesz mi taki spokój, że aż mnie męczy… regulowanie szpary serca tym co dotykam   fragmenty co nie mają blizn szycia, co im się wydaje, że są niepotrzebne bo jeden kawałek skóry powinien wystarczyć na dwoje   jasno komunikujesz: ja ślepnę, bo gasisz mnie każdym słowem, ja na siebie donoszę twoim ustom, że jestem wiecznym głodem… Czytaj dalej