nie jest to taka lekkość co zmienia się w spokój, trochę jak płytki sen spadający w głąb nocy, nie ma to blizn ani ran tylko przesiąknięte bandaże kryjace nieudaną zamianę czarnej krwi w bordową nie czuje tego, nie zmienia mnie w innego, nie buduje we mnie dróg uporządkowanych w skrzyżowania, nie ma we mnie kształtu… Czytaj dalej

wpływam na burzę łodziami z oczu   znów widzę przeszklony, zmącony, leniwy wir kropel   rozebrane z powiek, rozwleczone na liście, zamienione w rzekę   ratuję dłonie od utopienia zaciskając palce na obręczy słońca i czekam, aż się przepalą nici mięśni   wszędzie mielizny między chmurami, wyspy granatowego koloru zasypane piorunami   zostaje płynąć z… Czytaj dalej

Zamawianie cz. 4

Kiedy batiuszka Tomasz przechodził przez drzwi domu babki, po wiosennej wichurze nie było śladu. W powietrzu roiły się drobiny piasku, które wymieszane z ciepłym słońcem opadały na ulice i podwórko. Wszedł cicho i od progu zaczął się witać: – Sława Isusu Christu. Babko jesteście? Babko? W domu panowała cisza, pachniało wypaloną świeczką oraz jakimś kwaśnym… Czytaj dalej

Zamawianie cz.3

– Razdziewaj jeho. Z góry bluzkie zdejmij i niech siedzi. A ty czekaj. Pilnuje derewi! Babka wyszła do izby obok i przyniosła ze sobą kawał białego, czystego płótna, kłębek czegoś co wyglądało na poplątanie nici, świeczkę i kubek z wodą. – To len. Jeszcze sprzed wojny. Kiedyś do ludzi ja jeździła, szukała takiego. Tylko to… Czytaj dalej

Zamawianie cz. 2

– Zmowa była taka, że ty mi już nikogo nie podsyłasz. Ani ja do ciebie nikogo. Po jaką cholerę nam teraz problemy. Mało ci? Czego ty jeszcze chcesz? Prędzej do ziemi trafisz, niż te wszystkie pieniądze wydasz. A jak co wyjdzie na jaw, to mnie z urzędu boskiego na pysk wywalą, a ty na pośmiewisko… Czytaj dalej

Zamawianie

– Ona nigdy na głos przy tobie nie będzie się modliła. Nigdy. Jedni powiadają, że z Bogiem trzyma. Dlatego cicho mówi, żeby inni nie słyszeli jak jej odpowiada. Gadają, że umie szeptać na odległość. I ten twój niemota, jest jak urzeknięte stworzenie, ona nie musi go wcale widzieć, żeby go wyleczyć. Ale ja za to… Czytaj dalej

W 108

Żebym wtedy miał aparat, to bym zrobił zdjęcie. Serię zdjęć. Nagrałbym go iPhonem w zwolnionym tempie. Żebym miał rejestrator umieszczony pod lusterkiem, to bym go śledził, wisiał na zderzaku, ustawiał się blisko na światłach, równał na dwupasmówce. Mercedes Benz W 108, kolor trochę biały, rdzawy, zażółcony, kolor powyginanych nadkoli, kolor okopcony spalinami, kolor topiącego się… Czytaj dalej

przecież mogę się mylić, mogę nie mieć racji, bo zwątpiłem wetkany w zapach palonego drzewa wzruszam się bursztynowym iskrami, są lekkie, łzy, które świecą pożarami a nad szarymi szczapami, ciepły trzask, prosi o grawitację dla ognia, drga, pełznie, raczkuje między kolejnymi dźwiękami gasnę rozsypany w popioły, zabarwiam powietrze węglem, i w ciemnościach jestem jedynym filarem,… Czytaj dalej